Zamach majowy – klęska polskiej demokracji

Zamach 12 maja 1926 r. był wielkim wstrząsem politycznym, moralnym i psychologicznym dla społeczeństwa polskiego. Ciosem zadanym młodej polskiej demokracji i parlamentaryzmowi. Premier-chłop obalony został siłą przez marszałka-szlachcica, przy akompaniamencie strzałów i wyzwisk. Ruch chłopski, dotknięty represjami ze strony obozu Józefa Piłsudskiego, na długo zachował pamięć o krzywdzie wyrządzonej przez przewrót majowy. Początkowa niechęć stopniowo przerodziła się w zdecydowaną wrogość wobec Piłsudskiego i całego systemu sanacyjnego, słusznie postrzeganego, jako zagrożenia dla państwa polskiego, narodu i demokracji, co dobitnie pokazała klęska Polski w czasie II wojny światowej.

Powszechną tajemnicą było, że odsuwając się od udziału w życiu politycznym – po utworzeniu w 1923 roku rządu Chjeno-Piasta – Józef Piłsudski czynił przygotowania do przejęcia władzy w państwie. Wyraźna aktywizacja obozu piłsudczykowskiego nastąpiła jesienią 1925 roku. Nie było to już tylko pobrzękiwanie szabelkami na zjeździe legionistów w Sulejówku 11 listopada czy obraźliwe, opatrzone niewybrednymi epitetami ataki na rząd ze strony marszałka Piłsudskiego, ale rzeczywiste przygotowania do przejęcia władzy siłą.

Kryzys rządowy i powrót Witosa

Maj 1926 roku rozpoczął się kolejnymi kryzysami rządowymi. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, choć kolejne nieudane próby tworzenia rządu kompromitowały parlament i prezydenta. 10 maja kryzys zakończył się niespodziewanie powierzeniem misji tworzenia rządu Witosowi. Rządu, który miał wystąpić z całym pakietem reform idących w kierunku umocnienia władzy ustawodawczej. Myśli Witosa o naprawie stosunków w państwie były zawarte w opublikowanej przez niego broszurze Czasy i ludzie w marcu 1926 roku. Tendencje Witosa pokrywały się z zamierzeniami endecji. Podobnie jak PSL „Piast”, również i Związek Ludowo-Narodowy postulował konieczność szybkiej zmiany konstytucji i ordynacji wyborczej

Oba stronnictwa widziały potrzebę natychmiastowego rozwiązania parlamentu i przeprowadzenia wyborów w oparciu o nową ordynację wyborczą. Co sprawiło, że gabinet Wincentego Witosa utworzony 10 maja w oparciu o Związek Ludowo-Narodowy, PSL „Piast”, Chrześcijańską Demokrację i Narodową Partię Robotniczą został przyjęty przez stronnictwa lewicy parlamentarnej jako próba zamachu na swobody demokratyczne i prawa obywatelskie. Dlaczego Piłsudski zareagował natychmiast w udzielonym prasie wywiadzie, atakując ostro cały gabinet, a Wincentego Witosa w szczególności?

Droga do zamachu

Dla Józefa Piłsudskiego i jego obozu utworzenie silnej władzy wykonawczej wspieranej przez większość parlamentarną oraz zapowiadane reformy państwa wytrącały mu z ręki atuty walki i atakowania rządu. W demokracji więdła i malała legenda marszałka Piłsudskiego, jego legioniści schodzili ze sceny politycznej, a tego bardzo nie chcieli. Należało więc zrobić to, do czego od dawna się przygotowywano – zdusić młodą demokrację siłą.

Najpierw przeciwko Witosowi podburzono ulicę. Prowokowano zamieszki i starcia demonstrantów z policją. Robotników straszono, że rząd pozbawi ich uprawnień socjalnych i praw demokratycznych. Zapomniano, że właśnie poprzedni gabinet Witosa opracował i wprowadził w życie najdalej idące w Europie ustawodawstwo w sprawach pracowniczych. Dokonywano pospiesznie mobilizacji milicji Polskiej Partii Socjalistycznej.

Tymczasem w Rembertowie dokonywano koncentracji oddziałów wojskowych dowodzonych przez bezwzględnie oddanych Piłsudskiemu dowódców. Nie posłuchały one rozkazu ministra Malczewskiego o odwołaniu manewrów, którymi miał dowodzić Piłsudski. Ośrodkiem dyspozycyjnym był Sulejówek, gdzie wcześniej odbywały się narady wojskowych i polityków posłusznych marszałkowi…


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły