Jakiej Polski chcielibyśmy uniknąć?

Zbliża się połowa drugiej kadencji samodzielnych rządów PiS. Posiadając większość parlamentarną nie musi nikogo pytać o zdanie, ba, nie ma potrzeby prowadzić dialogu, konsultacji czy nawet rozmowy. Mamy więc kraj kształtowany według ideologicznego pomysłu jednej partii. Niektórzy twierdzą, że jednego człowieka i zapewne bliscy są prawdy. Państwem kierują ludzie o poczuciu wyjątkowości i nieomylności, często posługujący się kłamstwem, postprawdą, podejrzliwością, oskarżaniem innych i działaniem ponad prawem.

Zmiana polityczna, jakiej zdaje się oczekuje znaczna część społeczeństwa w demokratycznym systemie jest możliwa, jeśli jako obywatele posiadamy niezbędną wyobraźnię i potrafimy świadomie uczestniczyć w procesie wyborczym. Budowanie własnej świadomości i wyobraźni politycznej jest w systemie demokratycznym naszym zadaniem jako wyborców. Wspierać nas w tym powinny instytucje państwa, partie polityczne, organizacje pozarządowe i media. Dyskurs publiczny nie może się jednak toczyć wyłącznie wokół przeszłości i teraźniejszości. Ważniejsza dla każdego państwa, także dla Polski jest rozmowa o przyszłości. Kształtując swój stosunek do bliższej lub dalszej rzeczywistości musimy odpowiedzieć na podstawowe pytanie: jaka Polska jest nam bliska, a w jakiej żyć nie chcielibyśmy?

Jednopartyjne państwo nie służy jego obywatelom

Jakiej więc Polski chcielibyśmy uniknąć? Przede wszystkim Polski, w której rządzący zawłaszczają wszystkie instytucje i organy państwa, uważając, że takie prawo otrzymali od suwerena. Taki sposób rządzenia wywodzi się z przekonania, że wybrani w demokratycznych wyborach mają prawo obsadzania lojalnymi wobec siebie ludźmi wszystkich instytucji i organów państwa, a także spółek z udziałem skarbu państwa.

Tak jak monolityczna gospodarka nie sprzyja równomiernemu rozwojowi, tak jednopartyjne państwo nie służy jego obywatelom. Właściwe w demokracji rządy większości, które nie uznają trójpodziału władzy, zasad etycznych i konstytucyjnych zasad prawnych stają się tyranią większości. W takim przypadku uprawianie polityki i trzymanie z władzą jest bardzo opłacalne. W ten sposób władza kupuje lojalność i dyspozycyjność, także polityczną. Niestety w ten sposób każda instytucja publiczna i każda spółka Skarbu Państwa przekształcona zostaje w swego rodzaju partyjny folwark służący budowaniu lojalnej wobec rządzących elity finansowej.

Obce zapewne jest nam państwo, w którym rządzą koterie, a politycy są bezkarni wobec podejmowanych decyzji i w którym prawo chroni ludzi powiązanych z władzą. Nie brak przykładów świadczących, że tak się właśnie dzieje w przypadku opanowania przez jednopartyjną władzę wszystkich instytucji publicznych. Podlegają one jednemu ośrodkowi dyspozycji politycznej. Wówczas tylko pozornie instytucje te wykonują swoje zadania samodzielnie, a funkcjonariusze państwowi są niezależni, jeśli ich praca jest zgodna z interesem określonym dyspozycją polityczną rządzącej partii. W sposób wyraźny widać to na przykładzie działania prokuratury i policji. Wystarczy tylko prześledzić prowadzone postępowania i śledztwa, aby zauważyć, że prokuratura stała się narzędziem w rękach i służbie polityków. Z dyspozycji politycznych wszczyna się postępowania i śledztwa, z dyspozycji politycznych odmawia się wszczęcia takich postępowań lub się je umarza. Najdobitniej świadczy o tym rozmowa hejterki „Małej Emi” z wiceministrem sprawiedliwości dot. rozesłania listów kompromitujących sędziów. Kiedy „Mała Emi” wyraziła obawę czy jej nie „wsadzą”, wiceminister odpowiedział, że za czynienie „dobra” nie wsadzamy. Wobec prokuratorów, którzy nie chcą się podporządkować politycznym dyspozycjom wszczyna się natomiast postępowanie dyscyplinarne bądź deleguje się ich do pracy kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania. Bronią jeszcze swojej niezawisłości sędziowie, ale wdrożony system dyscyplinarny oraz planowana reorganizacja sądów mają wyeliminować niezależnych sędziów, a pozostałych skłonić do wyrokowania zgodnie z oczekiwaniem władzy. Aby to zmienić powinniśmy bronić zasad demokratycznych wyborów, bronić wolnych mediów i wspierać system wielopartyjny oparty na zasadzie trójpodziału władzy: demokracji, prawach człowieka i rządach prawa.

Nie chcemy Polski, w której policja używa nieproporcjonalnej siły wobec uczestników pokojowych demonstracji i upokarza osoby wyrażające odmienne od władzy poglądy. Policja nie może być zbrojnym ramieniem partii, lecz stać na straży prawa i bezpieczeństwa obywateli. Tymczasem specjalizuje się ona w pacyfikowaniu pokojowych demonstracji, twierdząc, że nie chroni Prezesa tylko wszystkich mieszkańców Żoliborza. Rzeczywiście ponad 80 radiowozów ustawionych na jednej ulicy chroni mieszkańców tej ulicy, a tylko przy okazji przypadkowo mieszkającego tam Prezesa.

Niełatwo żyć w kraju, w którym wola i poglądy rządzącej grupy są narzucane siłą wszystkim obywatelom. Ludzie na całym świecie zabiegają o wolność, która stała się zasadniczą kwestią we współczesnym świecie. Chcemy postępować zgodnie z własną wolą. To nie oznacza, że nie mamy ograniczeń. Wynikają one z naszej tożsamości kulturowej, religijnej, rodzinnej czy językowej. Zawsze wolność powinna być racjonalna i wynikać z kierowania się rozumem. Poglądów nie da się wcielać regułami prawnymi i represjami karnymi, tym bardziej, jeśli są one wykorzystywane do urzeczywistniania indywidualnych celów moralnych. Państwo wkraczające w naszą sferę wolności i budujące system indoktrynacji ideologicznej wcześniej czy później staje się dla nas obce. Nie możemy więc godzić się na obejmowanie kontroli nad wolnymi mediami przez władzę polityczną. To one gwarantują nam dostęp do informacji niezbędnej dla oceny funkcjonowania władzy. Demokracja to prawo wyboru. Aby z niego w sposób świadomy korzystać trzeba wiedzieć jakie decyzje i dlaczego podejmuje władza, jakie patologie są z nią związane. Tymczasem władza poprzez państwową spółkę Orlen przejęła kontrolę, nad większością mediów regionalnych i podejmuje działania nad ograniczeniem działalności pozostałych mediów prywatnych. Okazuje się, że nie jest wystarczające transferowanie pieniędzy budżetowych i spółek skarbu państwa do mediów publicznych i prywatnych mediów sprzyjających władzy. TVP na prorządową propagandę otrzymała 2 mld zł. Spółki Skarbu Państwa tylko w 6 prorządowych tygodnikach zakupiły reklamy za kwotę ponad 41 mln zł. Opinia społeczna nie może liczyć na wiarygodną informację ze źródeł rządowych.

TEKST: Artur Głowacki


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nowy model Wspólnej Polityki Rolnej

    w projekcie Planu Strategicznego na lata 2023-2027 Prace nad WPR po 2020 r. rozpoczęły się wraz z holenderską prezydencją Rady …

  • Rok pandemii, afer i protestów

    Rok 2020 przeszedł do historii. Nie będziemy go dobrze wspominać. Obok pandemii, afer i protestów, upłynął pod znakiem dalszej erozji …

  • Dbamy o dobro całego regionu

    O optymizmie, pieniądzach i planach, ale też o rowerach i drogach rozmawiamy z GUSTAWEM MARKIEM BRZEZINEM, marszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego. ZIELONY …