Powstanie zamojskie

Bitwa o honor i jej zapomniany bohater – mjr Franciszek Bartłomowicz „Grzmot”

Od wydarzeń tych upłynęło już wiele lat, a ówczesna rzeczywistość obfitowała w wiele głośniejszych starć z okupantem. Mimo to wracamy dziś do nich pamięcią, kierowani podziwem dla męstwa i odwagi tej garstki żołnierzy, którzy zdecydowali się stawić czoło potędze wroga, sięgającego po zwycięstwa na wszystkich frontach wojny. Byli to w większości ludzie młodzi, dobrze jeszcze z żołnierskim rzemiosłem niezapoznani, których do zbrojnego czynu inspirowała wojskowa organizacja ruchu ludowego – Bataliony Chłopskie.

To już nie była klęska, wydawało się bowiem, że to pogrom absolutny, który pozbawia wszelkiej nadziei. Tak przynajmniej oceniali to nieszczęście narodowe ci mieszkańcy wsi i miast, którzy pełni byli entuzjazmu i wiary w Polskę i jej armię. Bezprawie brutalności i bezwzględność okupanta hitlerowskiego, od pierwszego dnia zmierzającego do wyniszczenia Polaków, były dla wszystkich potężnym wstrząsem. Ale ze wszystkich metod eksterminacji, które upowszechnił okupant, najcięższych doświadczyć miała ludność Zamojszczyzny.

Wielkie wydarzenia historyczne potrzebują czasu, aby właśnie ocenić ich znaczenie. To, co się działo na Zamojszczyźnie na przełomie lat 1942 i 1943, było czymś wyjątkowym w dziejach narodów okupowanych przez III Rzeszę. Oblicze i zasięg rozgrywających się tam wydarzeń określała nie tylko zbrojna działalność ruchu oporu, ale również powszechny w niej udział ludności chłopskiej. Jej zachowania i postawy w głównej mierze zdecydowały o ludowym, plebejskim charakterze Powstania Zamojskiego.

Wielki dramat Zamojszczyzny nie miał równego sobie odpowiednika w dziejach całej ówczesnej Europy. Jakie były przyczyny ogromnych zniszczeń materialnych i strat ludzkich w tym regionie okupowanego kraju? Otwierają się archiwa, mamy dostęp do cennych dokumentów.

Główną odpowiedź znajdujemy w zbrodniczym hitlerowskim Generalnym Planie Wschodnim (Generalplan Ost). Niemcy opracowali ten 60-stronicowy dokument zbrodni jeszcze wiosną 1941 r. Przewidywał on zgermanizowanie całej Europy Wschodniej. Na tym rozległym obszarze zamierzano osiedlić Niemców, zaś miejscową ludność poddać eksterminacji lub wypędzić na inne tereny. W ostatecznym kształcie realizacja Generalnego Planu Wschodniego miała doprowadzić do zgermanizowania kilku milionów ludzi uznanych za „wartościowych”, natomiast do zniewolenia około 14 milionów i wysiedlenia na Syberię lub do unicestwienia 51 mln Słowian, w tym ponad 20 milionów Polaków.

Właśnie Zamojszczyzna stać się miała pierwszym terenem eksperymentalnych wysiedleń. W tym zamojskim „Sonderlaboratorium SS” połączono wysiedlenia z niespotykaną na tak ogromną skalę w dziejach ludzkości eksterminacją bezpośrednią. Zamojskich chłopów zabijano na miejscu albo przesiedlano do specjalnie zorganizowanych obozów. Martyrologia miejscowej ludności nie ominęła także najmłodszych jej mieszkańców. Dzieci na mrozie i zimnie, siłą odłączone od rodziców, zamykane były w obozach przejściowych. Wiele z nich w brudnych, nieopalonych barakach zginęło z zimna, głodu i chorób, czy też w bydlęcych wagonach w czasie podróży w nieznane.

Co przesądziło o wyborze przez Niemców Zamojszczyzny, regionu położonego na wschodzie Polski, stanowiącego część Lubelszczyzny? Wpłynęło na to kilka okoliczności. Tu „odkryto” grupę kolonistów niemieckich z czasów józefińskich, których postanowiono zgermanizować. Miasto Zamość – przepiękny zabytek renesansu, uznany został za godny kultury niemieckiej i miał być wkomponowany w przyszłą architekturę tego obszaru. Ponadto były tu znakomite gleby i – co równie ważne – obszar ten leżał na szlaku planowanych wielkich arterii komunikacyjnych, łączących Rzeszę z okupowanymi terytoriami radzieckimi. Tu wreszcie znajdowali się ludzie, którzy umieli wyjść naprzeciw planom komisarza Rzeszy Himmlera i dla umocnienia niemieckości podjęli ich realizację. Dotyczyło to zwłaszcza Odila Globocnika.

Próbne wysiedlenia na Zamojszczyźnie rozpoczęto już w listopadzie 1941 r. Wysiedlono wtedy sześć wsi i nasiedlono kolonistów, a po ponad półtorarocznych przygotowaniach rozpoczęto w końcu listopada 1942 r. główne wysiedlenia. Nastąpiły one wtedy, kiedy dobiegała końca hitlerowska akcja wyniszczania ludności żydowskiej w ramach Endlösung der Judenfrage. Przyszła teraz kolej na eksterminację Polaków.

Przy usuwaniu ludności polskiej Niemcy wykorzystywali swoje wcześniejsze doświadczenia z wysiedleń na terytoriach anektowanych. Przyjęli sprawdzony już system organizacji wraz z obozami przejściowymi i zasady konfiskaty mienia. Wysiedlenia na ziemiach polskich anektowanych przez Rzeszę i na Zamojszczyźnie realizowała ta sama Centrala Przesiedleńcza. W odróżnieniu od innych regionów Europy, gdzie Niemcy prowadzili wysiedlenia na Zamojszczyźnie, tu zawiodły ich wszystkie wypracowane metody.

Poczynając od pierwszych dni wysiedleń losy wojny szybko zmieniały się na niekorzyść Niemiec. W obliczu klęski stalingradzkiej doszło do ogłoszenia wojny totalnej i poniechania działań niezwiązanych z aktualnymi potrzebami wojny. Uległy przerwaniu prace nad Generalnym Planem Wschodnim. Uwaga Berlina i zarządów terytoriów okupowanych skupiła się na trosce o maksymalne wykorzystanie zarówno zasobów potencjału produkcyjnego, jak i siły roboczej obcokrajowców na potrzeby gospodarki wojennej III Rzeszy.

Druga z przyczyn miała charakter lokalny. Był to opór ze strony przeznaczonych do wysiedlenia. Niemcom udało się ująć w pierwszym miesiącu wysiedleń 29 proc., a w dwóch następnych – 38 proc. ludności zaplanowanej do usunięcia. Wyczuwszy intuicyjnie moment zagrożenia, poinformowani o nim przez ruch oporu mieszkańcy terenów objętych akcją wysiedleń uchodzili do okolicznych powiatów lub kryli się w lasach. Poza bierną formą oporu wystąpiła także czynna. Rosła liczba akcji partyzantów, na gwałt odpowiadano gwałtem, mającym charakter samoobrony. Atakami objęto obiekty gospodarcze, komunikacyjne, skierowano je przeciwko wsiom zasiedlonym Niemcami czy pseudo-Niemcami. Na żadnym z obszarów wysiedlanych przez Niemców przeciwstawienie się Polaków okupantowi nie przybrało rozmiarów tak szerokich i nie stało się tak ostre, jak na Zamojszczyźnie.

Pierwszy etap Powstania Zamojskiego, trwający od 28 listopada 1942 do 31 stycznia 1943 r., to walki zaczepne prowadzone przez oddziały polskie. Podjęte działania koncentrowały się na torpedowaniu akcji wysiedleńczej poprzez ewakuację ludności z zagrożonych terenów oraz przeprowadzaniu napadów odwetowych na wsie zajęte przez kolonistów niemieckich.

 

TEKST: dr Janusz Gmitruk
Dyrektor Muzeum Historii
Polskiego Ruchu Ludowego

Materiał ilustracyjny pochodzi ze zbiorów Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego

 

 


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Czy to koniec historii polskiej w Rapperswilu?

    150 lat Muzeum Polskiego w Szwajcarii  Muzeum Polskie w Rapperswilu to miejsce szczególne dla naszej narodowej pamięci: pierwsze polskie muzeum …

  • Broń i barwa Powstańców Styczniowych

    Jednym z najistotniejszych zagadnień, z jakimi przyszło zmierzyć się organizatorom partii powstańczych w pierwszych dniach 1863 r., było uzbrojenie, wyekwipowanie …

  • Kresy. Pamiętamy!

    Kresy Wschodnie zajmują szczególne miejsce w historii, kulturze, pamięci i sercach Polaków. Słowo to budzi niezwykle silne wzruszenia. Wiążą się …