Andrzej Witos – zapomniany brat Wincentego

Był młodszym o cztery lata bratem Wincentego Witosa, słynnego wójta z Wierzchosławic, trzykrotnego premiera Drugiej Rzeczypospolitej, przywódcy Stronnictwa Ludowego i opozycji antysanacyjnej. Pod wpływem Wincentego został działaczem chłopskim i udzielał się w tworzonych przez brata organizacjach wiejskich. W 1922 r. na jedną kadencję został posłem na sejm z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”. W czasie drugiej wojny światowej, w 1940 r. został zesłany wraz z rodziną do Republiki Komi.

Odnaleziony tam przez Wandę Wasilewską w 1943 r. dał się wciągnąć w działalność Związku Patriotów Polskich. Był jednym z członków Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i współtwórcą Manifestu 22 lipca, kierował resortem rolnictwa. Po zakończeniu wojny z ramienia PSL został posłem na sejm. Jako poseł Krajowej Rady Narodowej stal na czele Komisji Repatriacji i Osadnictwa. Otwarcie krytykował stosunek władzy ludowej do sprawy chłopskiej i w 1953 r. złożył mandat poselski. Zmarł w 1973 r. w Łodzi. W latach 90. ukazały się jego wspomnienia pt. Wszystko, co niosło życie.

„Wszystko, co niosło życie”

Andrzej Witos urodził się w 1878 r., w przysiółku pańszczyźnianym noszącym nazwę Dwudniaki we wsi Wierzchosławice w powiecie tarnowskim (ówczesny zabór austriacki). „Kiedy miałem 6 lat brat Wincenty, który chodził do szkoły, uczył mnie czytać i pisać. Byłem stosunkowo pojętym uczniem” – wspomina. Pod wpływem Wincentego został działaczem chłopskim i udzielał się w tworzonych przez brata organizacjach wiejskich. Pracował sporo w samorządzie wsi. W swoich wspomnieniach pisze: „Założyliśmy Kółko Rolnicze, gdzie prezesem był mój brat, a ja sekretarzem, potem Dom Ludowy, następnie powstała spółka przemysłowo-rolnicza”. W 1907 r. wstąpił do koła PSL „Piast”, a w latach 1927-1931 był członkiem Rady Naczelnej PSL.

Jesienne wybory w 1922 r. do Sejmu stały się dla Andrzeja, który został posłem z okręgu 55 i listy PSL „Piast” początkiem rzec można politycznego wątku w życiorysie. Po wojnie przeniósł się na wschód. Na wiosnę 1920 r. sprzedał rodzinne gospodarstwo w Wierzchosławicach i kupił łan 15 mórg w Jasionowie w powiecie brodzkim na trasie Brody – Złoczów. Chciał żyć własnym życiem. Jego współpraca z bratem na terenie Wierzchosławic została przerwana. Zbyt małe były Wierzchosławice dla nich obu.

Jednak, gdy tylko wybuchła wojna z bolszewikami, zaraz wrócił w rodzinne strony. Ukrywał uciekinierów z niewoli bolszewickiej. W roku 1928, na przekór bratu, przeszedł do obozu sanacyjnego i współpracował z nim do wybuchu wojny w 1939 r. Gdy Wincenty dowiedział się o tym, potraktował współpracę brata z sanacją jak zdradę. Andrzej został usunięty z PSL.

W 1929 r. kupił w Krasnem, węźle kolejowym na liniach Lwow – Tarnopol i Lwów – Brody 60 morgów ziemi ornej i 10 morgów lasu.

Jako przedwojenny prezes Związku Osadników w Województwa Tarnopolskiego Andrzej Witos został aresztowany już jesienią 1939 r. przez władze radzieckie i wywieziony do Autonomicznej Socjalistycznej Sowieckiej Republiki Komi. Tam w przeddzień Wigilii 1940 r. został aresztowany. 17 lipca 1941 r. Sąd Najwyższy ASSR Komi za należenie do kontrewolucyjnej grupy i sabotaż skazał go wraz z synem Tadeuszem na śmierć. Uratował go dekret Prezydium Rady Najwyższej o tzw. amnestii dla Polaków (został uwolniony w wyniku układu Majski-Sikorski). W latach 1942-1943 związany z ruchem ludowym prof. Stanisław Kot ambasador RP w Moskwie powierzył mu misję organizowania pomocy dla zesłańców na terenie ASRR Komi.

W marcu 1943 r. władze radzieckie unieważniły mu obywatelstwo polskie i przymusowo uszczęśliwiły obywatelstwem Związku Radzieckiego: „Pod groźbą więzienia zadeklarowałem się jako obywatel »radziecki« – wspomina – nie widziałem innej możliwości”. Po zerwaniu przez ZSRR stosunków z rządem polskim, jego biuro zostało zamknięte, a współpracownicy aresztowani za odmowę podpisania deklaracji o obywatelstwie radzieckim. Sam Witos otrzymał prace jako stolarz przy wykończaniu domu związkowego w Objaczewie. Praca ta nie trwała długo.

8 maja 1943 r. otrzymał wezwanie z komendantury NKWD, gdzie wręczono mu telegram następującej treści: „Komi ASRR – Objaczewo – Witos Andrzej. Proszę wziąć udział w posiedzeniu Związku Patriotów Polskich. Proszę zaraz przyjechać do Moskwy. Wanda Wasilewska”. Według Wandy Wasilewskiej, komunistki, pułkownika Armii Czerwonej, Witosa wyciągnął z więzienia w republice Komi Związek Patriotów Polskich. Uratowano go być może w ten sposób w ostatniej chwili, przed poważnymi represjami. Jak sam podkreśla we wspomnieniach z wielką polityką zetknął się dość przypadkowo, i to w wyjątkowej sytuacji. Jego obecność zarówno w Związku Patriotów Polskich, jak i w PKWN była efektem nie tyle jego zasług i celowych dążeń, co noszonego nazwiska. Komuniści potrzebowali człowieka – symbolu, który by pozwolił Polakom uwierzyć, że nowa władza, to prawdziwie polska władza. Witos jako syn ruchu ludowego, walki o prawa chłopów nadawał się do tego idealnie. Oczywiście bardziej tu chodziło o Wincentego, ale gdy tworzono w 1943 r., Związek Patriotów Polskich, to pod ręką był tylko Andrzej. Ale w końcu Witos to Witos. Nazwisko w tych okolicznościach w grze dyplomatycznej Sowietów wobec władz państwowych Rzeczypospolitej i pośród polskiej rzeszy zesłańców miało określone znaczenie i wymowę. Powołując Andrzeja do Komitetu, liczono na propagandowe oddziaływanie sławnego nazwiska.

 

TEKST: Zenon Kaczyński

Zakład Historii Ruchu Ludowego


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Z dziejów Uniwersytetu Wileńskiego

    Wilno – jedna ze stolic Rzeczypospolitej. Miasto szesnastu królów polskich, a zarazem wielkich książąt litewskich. Miasto Skargi, Mickiewicza i Słowackiego, …

  • PATRIOTYZM I RUCH OPORU W CZASACH POGARDY

    II wojna światowa zapisała się w pamięci bardzo wielu milionów mieszkańców ówczesnego świata jako jeden z najbardziej okrutnych i zbrodniczych …

  • SIERPNIOWE ŚWIĘTA

    Wielkie zwycięstwa nie przychodzą same. Prowadzi do nich wytrwała praca, krew i łzy, które tak obficie zrosiły ziemie polskie pod …