Mleczarstwo na rozdrożu

img_239821 lipca 2016 r. w siedzibie Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich odbyło się sympozjum pt. „Aktualna sytuacja w sektorze i na rynku mleczarskim” z udziałem ministra rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofa Jurgiela.

Oprócz ministra rolnictwa (który z powodu obowiązków dołączył do dyskusji w czasie jej trwania) i gospodarzy spotkania prezesa KZSM Waldemara Brosia i przewodniczącego Rady Tadeusza Badacha w spotkaniu udział wzięli m.in. dr Klemens Ciesielka prezes Krajowego Stowarzyszenia Mleczarzy, Piotr Chrzanowski wiceprezes Zarządu Banku Polskiej Spółdzielczości, prezesi poszczególnych mleczarni, eksperci m.in. dr inż. Maria Czerniewicz, która zaprezentowała wykład pt. „Innowacje i współczesne trendy w technologii mleczarskiej”, przedstawiciele resortu rolnictwa na czele z radcą generalnym Zofią Krzyżanowską oraz dyrektorem Departamentu Rynków Rolnych Waldemarem Sochaczewskim, a także liczne grono osób, którym nie są obojętne problemy polskiego mleczarstwa. A jest ich dzisiaj nie mało. – Dynamika w skupie mleka wyraźnie spada. Na początku roku było to 110 proc. Teraz 107 proc., a za maj nawet 102 proc. Przypuszczam, że w III kwartale będzie jeszcze mniej. Cena za litr mleka według GUS w maju wynosiła 1,19 zł a w czerwcu 0,99 zł. To ceny uśrednione, są bowiem województwa, gdzie jest o wiele mniej. To ceny porównywalne, bądź mniejsze niż w 2010 r. Nie chcę mówić, że nadzieja umiera ostania, ale jest promyk nadziei. Są pewne podwyżki w mleku przyrzutowym, w mleku w proszku, w serze. Mam nadzieję, że to choćby minimalnie przełoży się na wzrost cen skupu. Dodatkowo będzie, choć niewielkie, ale jednak będzie wsparcie dla producentów mleka ze strony UE – mówił prezes KZSM Waldemar Broś. Szczegóły tego wsparcia przedstawił minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel. Według niego Unia Europejska jest gotowa przeznaczyć na pomoc rolnikom produkującym mleko i wieprzowinę 500 mln euro. 150 mln z tego pakietu ma stanowić pomoc dla rolników, którzy dobrowolnie zmniejszą produkcję mleka w okresie 3 miesięcy w odniesieniu do poprzedniego roku referencyjnego (14 eurocentów za kg redukcji). Natomiast 350 mln euro to pomoc i wsparcie dla osób zajmujących się produkcją zwierzęcą, niekoniecznie związaną z produkcją mleka. Te pieniądze zostaną rozdzielone pomiędzy poszczególne kraje unijne. Polska ma otrzymać ponad 22,6 mln euro z możliwością uzupełnienia pomocy ze środków krajowych na poziomie 100 proc. – Kierunek wyznaczony przez Komisję Europejską jest jasny. Zmniejszamy podaż przy równoczesnym wspieraniu eksportu na nowe rynki zbytu – mówił minister Jurgiel. – Długo trwało zanim KE pojęła decyzje, o które tak długo zabiegałem. Jeszcze do końca miesiąca mamy możliwość zgłaszania uwag i naszych propozycji, jak umiejętnie zagospodarować te pieniądze – tłumaczył minister. – Propozycja KE to ogólne ramy w dwóch komponentach. Jeden to dobrowolne ograniczenie produkcji. Rolnik składa wniosek, że jest gotowy ograniczyć produkcję w okresie trzech miesięcy. Te pieniądze są rozdzielane jednak kwota 14 eurocentów za kg redukcji nie jest całkowicie pewna, ponieważ gdy liczba wniosków przekroczy założony pułap dofinansowanie jednostkowe może zostać zredukowane. Równie dobrze jednak na ten cel mogą zostać przesunięte dodatkowe środki z budżetu UE. Te środki są bowiem rozdzielane w Brukseli i to ona będzie decydowała o szczegółach tego programu.  Z koeli 350 mln euro, czyli drugi komponent jest podzielony na poszczególne kraje, które mają decydujący głos jak je rozdzielać, ale w ramach wyznaczonych przez Brukselę. Te środki będą formalnie  przeznaczone nie tylko dla producentów mleka, ale my na etapie krajowym możemy nimi odpowiednio rozdysponować – wyjaśniała szczegóły unijnej propozycji radca generalny Zofia Krzyżanowska.

Propozycje Komisji Europejskiej przedstawione przez ministra Jurgiela (z którymi się w dużej mierze utożsamia) wywołały mieszane uczucia wśród specjalistów i ekspertów zajmujących się branżą mleczarską – Czy to ciche wprowadzanie ograniczania produkcji mleka? Co to znaczy ograniczenie w jednym kwartale? Czy po tym kwartale, w którym ograniczy się produkcję, będzie można ją w następnym radykalnie zwiększyć? Czy to może droga do stałego ograniczenia produkcji mleka i w kolejnych kwartałach nie będzie można zwiększyć produkcji? Bo jeśli tak, to ja jestem przeciwny. Przypomnę, jak wyglądało ograniczenie produkcji cukru w UE. Nasze cukrownictwo praktycznie przestało istnieć, a Niemcy u siebie w kraju zamknęli raptem jedną cukrownię. Boje się, że z mleczarstwem może być teraz podobnie. A tymczasem myśmy w OSM w Kole zdobyli nowe rynki zbytu i tak rozwinęli produkcję, że nie mam mleka, by zaspokoić moich kontrahentów w Afryce. Te niewielkie pieniądze powinniśmy przeznaczyć dla najmniejszych gospodarstw, które zapewne wkrótce i tak wypadną z rynku. Z takim wsparciem zamiast produkcją mleka mogłyby zająć się produkcją mięsa wołowego. Ale nie powinniśmy iść w kierunku ograniczania produkcji – skrytykował propozycje KE prezes OSM w Kole Czesław Cieślak. – To są stracone pieniądze. To są jakieś pieniądze dla cwaniaków, którzy po raz kolejny zgarną dotację. Bo te rzadko kiedy trafiają do tych, którym się naprawdę należą. Teraz ktoś na trzy miesiące odda mleko sąsiadowi, weźmie dopłatę i za trzy miesiące znów będzie zwiększał produkcję. Powinniśmy zwiększać eksport, tak, jak to robi prezes Cieślak. Dziś w magazynach krajowych mamy wiele różnych towarów, które w nich zalegają. Eksport, jeszcze raz eksport – mówił Wiesław Żebrowski prezes Ciechanowskiej Spółdzielni Mleczarskiej. – Mówię to jako osoba z zewnątrz, która jednak blisko współpracuje z rolnikami. My teraz leczymy objawy, a nie przyczyny. Jak rolnicy mają zarządzać swoimi gospodarstwami skoro ceny tak skaczą? Wykresy cen produktów rolnych to dla mnie wykresy typowo spekulacyjnych trendów. Trzeba coś zrobić, żeby skoki cen ograniczyć. To jest prawdziwa przyczyna choroby –  mówił Piotr Chrzanowski, wiceprezes Zarządu Banku BPS. Ale były też głosy popierające przedstawione rozwiązania. – Oczekiwaliśmy pomocy i wreszcie coś ruszyło. To jest konkret. To są konkretne pieniądze, które mogą dać pewną ulgę i uspokoić nieco sytuację – przekonywał z kolei Edward Bojko prezes SM Spomlek w Radzyniu Podlaskim. – To nie są wielkie pieniądze. Z pewnością nie rozwiążą problemów. Są spóźnione, co najmniej o rok. Ale to są pieniądze nam przynależne. A zatem Polska powinna je efektywnie wykorzystać – przekonywał Waldemar Broś.

Jak widać sektor mleczarski podzielony. Czasu niewiele na wypracowanie wspólnego stanowiska, bo już we wtorek 26 lipca br., na spotkaniu z ministrem Jurgielem, prezes KZSM – Waldemar Broś powinien przedstawić decyzje branży.

Dorota Olech

Rolnictwo