Polacy wyszli na ulice. Protestują przeciwko niedemokratycznym rządom PiS

Jarosław Kaczyński nie docenił Polaków. Już po miesiącu od objęcia władzy przez jego partię, na ulice wyszło kilkadziesiąt tysięcy obywateli, aby zaprotestować przeciwko łamaniu konstytucji przez prezydenta i ministrów z rządu PiS. Niemal cała opozycja zjednoczyła się w walce o prawa i zasady demokratyczne.

Tak brutalnej dyktatury większości nie było w Polsce od 1989 roku. Partia Kaczyńskiego wygrała wybory i uznała, że Polska należy do niej. Już w pierwszych dniach swoich rządów PiS pokazał, że nie będzie respektował zasad demokratycznych. Polskiemu Stronnictwu Ludowemu odebrał prawo do posiadania marszałka Sejmu i miejsce w komisji do spraw służb specjalnych. To jednak był tylko początek.
Jarosław Kaczyński pragnie władzy totalnej. Ma już do swojej dyspozycji prezydenta, rząd i Sejm. To absolutnie wystarcza, aby sprawnie móc rządzić krajem. Sęk w tym, że lider PiS-u nie zamierza rządzić. On chce Polską władać. Dlatego postanowił zniszczyć Trybunał Konstytucyjny, który stoi na straży podstawowych praw obywatelskich. Powód, dla którego to robi, może być tylko jeden. PiS łamie i zamierza dalej łamać konstytucję.
Kaczyński liczył, że Polacy w przedświątecznej krzątaninie nie zauważą pełzającego zamachu stanu. Srogo się przeliczył. Na wezwanie liderów opozycji w największych miastach w kraju na ulice wyszły tysiące manifestantów. W Warszawie w sobotnim marszu wzięło udział, według niektórych danych, nawet 50 tysięcy ludzi. Domagali się oni respektowania prawa przez prezydenta i rząd. Nie protestowali przeciwko jakieś grupie społecznej, ale przeciw nadużywaniu władzy. Tłum owacyjnie przyjął słowa współorganizatora manifestacji, prezesa PSL Władysława Kosiniak-Kamysza. – Polska jest dobrem wszystkich obywateli, nie tylko jednej partii. Jesteśmy tu w obronie podstawowych zasad. Zasad, które potrafią łączyć ponad podziałami – mówił prezes PSL.
Zupełnie inne wystąpienie, dzień później na wiecu poparcia dla rządu PiS, miał Jarosław Kaczyński. Nazwał on tych, którzy śmieli przeciwko niemu wystąpić, komunistami i złodziejami oraz ludźmi gorszego sortu. Właścicielowi partii PiS wyraźnie puściły nerwy. Nie spodziewał się, że już po miesiącu jego rządów ludzie wyjdą na ulicę. Wrogami PiS nie jest już tylko PSL i reszta opozycji, ale również zwykli obywatele.
Jarosław Kaczyński raz już musiał oddać władzę. Do tej pory jest to dla niego ogromna trauma. Dlatego nie ustąpi i dalej będzie brnął w swoją chorą wizję państwa autorytarnego. Bardzo prawdopodobne jest to, że po Trybunale Konstytucyjnym partia Kaczyńskiego uderzy w samorządy. Taki sam scenariusz miał miejsce na Węgrzech, gdzie najpierw spacyfikowano władzę sądowniczą, potem samorządową.

Marcin Zieliński


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Najaktywniejsze sołectwa na Mazowszu wybrane!

    Za nami trzecia edycja konkursu „Najaktywniejsze sołectwo Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich – Sukcesy widać po sąsiedzku”. Nagrodzonych zostało w sumie …

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …