Jan Paweł II – Święty polityk czyli czy polityka może uświęcać?

W naszej mentalności jak łatwo zauważyć, panuje pewne uproszczone patrzenie na świętość. Przyjmuje się, że uświęcić się można tylko przez życie sakramentalne, głęboką duchowość, heroiczne czynne wobec bliźnich, a martwienie, pokutę. To wszystko jest bardzo ważne i w większości wyniosło wielu do chwały ołtarzy. Jak się jednak okazuje świętość można osiągnąć także działając na innych polach oczywiście w połączeniu z ewangeliczną nauką Chrystusa.

W przededniu Kanonizacji naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II na pierwszym miejscu jako cechy świadczące o jego świętości wysuwano, i słusznie jego głęboką duchowość, pozostawanie w stałej łączności z Bogiem, całkowite oddanie się Bogu i Matce Bożej, heroiczne cierpienie, wzorowe wykonywanie obowiązków kapłańskich.

Litania do błogosławionego Jana Pawła II wskazuje na inne bardzo ważne działania i postawę Jana Pawła II, która doprowadziła go do świętości. Odwiedzenie chorych i więźniów, troska o bezdomnych i bezrobotnych, solidarność z ciemiężonymi. Można by w tym miejscu wymienić jeszcze wiele innych działań i postaw Jana Pawła II świadczących, że zasługiwały one na to, aby uznać je za nadzwyczajne i uświęcone. Ja jednak w tym artykule zamierzam spojrzeć na postawę Jana Pawła II nieco z innej pozycji, a mianowicie działań Jana Pawła II, które zasługują same w sobie, aby wynieść go na ołtarze, a więc papieża jako polityka.

W opublikowanej na kanonizację Jana Pawła II książce „Trzynaście błogosławieństw – moje spotkania z Ojcem Świętym” jeden z rozdziałów zatytułowałem Ojciec Święty jako polityk. Zafascynowany postawą Jana Pawła II jako człowieka i polityka śledziłem wszelkie wypowiedzi w krajowej i zagranicznej literaturze politycznej, historycznej i rzecz jasna duszpasterskiej, które odnosiły się do działań Jana Pawła II jako polityka.

Czy Jan Paweł II był politykiem i jakim politykiem? Takie i tego typu pytania zadawano mi na wielu spotkaniach z młodzieżą akademicką, naukowcami i politykami. W czasie jednego ze spotkania na wyższej uczelni Poznania doktorantka na kierunku politologii zapytała mnie – czy Jan Paweł II byłby zadowolony z tego, że nazywamy go politykiem i to znakomitym politykiem. Odpowiedzi nie udzieliłem wprost, ale zapytałem doktorantkę czy wie, że każdorazowy papież jest równocześnie szefem państwa Watykańskiego, czy zna działania Jana Pawła II na rzecz utrzymania pokoju światowego np. działania aby nie dopuścić do wojny w Iraku, czy zna wypowiedzi papieża w Organizacji Narodów Zjednoczonych, w Parlamencie Europejskim, na spotkaniu w polskim Sejmie z parlamentarzystami, czy wie o liście papieża do Breżniewa ostrzegającym przed interwencją zbrojną w Polsce, czy zna list wysłany do generała Jaruzelskiego po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego i setki innych działań o charakterze politycznym.

Gdy w ubiegły czwartek Sejm przyjmował uchwałę w sprawie uczczenia Jana Pawła II w związku z jego kanonizacją posłowie lewicy zgłosili poprawkę wskazującą na działania papieża na niwie właśnie szeroko pojętej polityki. U części posłów widziałem zdziwienie, że próbuje się mieszać świętość Jana Pawła II z jego polityczną działalnością. Mnie ta poprawka nie zdziwiła. Świętość Jana Pawła II należy rozpatrywać we wszystkich aspektach jego działalności, a nie tylko w aspekcie duszpasterstwa.

Od dawna zadawałem sobie pytanie czy święty może być politykiem i to skutecznym i czy polityka może uświęcać.

Przykład postawy Jana Pawła II dobitnie świadczy o tym, że święty może być doskonałym politykiem i co więcej, że działania polityczne mogą uświęcać.

Spójrzmy zatem na działania Jana Pawła II jako polityka. Podstawowym kryterium działania Świętego na polu polityki była absolutna troska o człowieka, jego wolność, godność, świętość i wynikająca stąd ochrona życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Wzywał zatem do stworzenia godnych warunków życia, zapewnienia warunków utrzymania dla rodziny poprzez tworzenie miejsc pracy, opieki nad najbiedniejszymi itp. Wiedział doskonale że zasada godności i wolności człowieka oraz przestrzeganie jego niezbywalnych praw może być realizowana jedynie w warunkach państwa suwerennego i demokratycznego. Stąd też tyle działań na rzecz utrwalenia pokoju światowego, nieinterwencji w wewnętrzne sprawy innych państw Papież nie tylko wzywał do przestrzegania niezbywalnych praw osoby ludzkiej, ale na tym polu podejmował wiele konkretnych działań. Jego wkład w pokojowe rozbicie totalitarnego ustroju komunistycznego jest powszechnie znany i doceniany. Działania papieża znajdujące poparcie w jego światowym autorytecie przynosiły wiele pożytku, ale na tym polu np. w sprawie interwencji w Iraku były także niepowodzeniem, ale to nie z winy papieża.

Papież jako polityk starał się zawsze działać skutecznie. Dal osiągnięcia skuteczności stosował różne środki od wskazywania niezbędnych kierunków, poprzez ostrzeganie, a także krytykowanie krzywdzących stosunków społecznych, np. w krajach Ameryki Środkowej. Zawsze jednak, działania te były głęboko przemyślane, rozważne i zmierzające w kierunku dobra człowieka. Działania Jana Pawła II na polu politycznym świadczyły o jego świętości w polityce czyli przestrzeganiu zasad ewangelicznych tak trudnych do realizowania w dzisiejszym świecie.

Innym zagadnieniem, które tak często jest poruszane to – jaki był Jan Paweł II w kontaktach z politykami, wtedy gdy trzeba było podejmować określone decyzje, czy kreować politykę. Moje stanowisko w tej sprawie odbiega nieco od niektórych wypowiedzi duchownych czy ludzi świeckich. Całkowicie opieram się na własnym doświadczeniu.

Miałem okazję doświadczyć postawy świętego, gdy chodziło o sprawy państwowe, konkretne rozwiązania ustawowe, a także, gdy chodziło o sprawy zupełnie prywatne.

Kiedy słuchałem czy czytałem wypowiedzi niektórych duchownych czy dziennikarzy, którzy mieli okazję spotkać się z Janem Pawłem II to czasami zdumiewały mnie. Przykładowo, że gdy wchodziło się na spotkanie z Janem Pawłem II to po jego wejściu człowiek zmieniał się w słup soli albo całkowicie się onieśmielał.

Ja zapamiętałem Jana Pawła II przede wszystkim jako człowieka życzliwego, przyjaźnie nastawionego do rozmówcy i starającego się zrozumieć jego racje. Sam niczego nie narzucał, lecz przekonywał. Nie irytowało go nawet odmienne stanowisko. Jeżeli cokolwiek sugerował, to z pełną delikatnością starając się wnikać w sposób rozumowania rozmówcy. Ale papież był także ciekawy osobistego stosunku, w tym wypadku polityka do referowanej sprawy. Kiedy papieżowi zreferowałem sprawę jednego z zagadnień, nad którym pracowaliśmy, a chodziło o zapis Konstytucyjny, papież zapytał, a jakie jest pańskie stanowisko w tej sprawie. Gdy chodzi o stosunki w Polsce miał on ogromną wiedzę i zawsze starał się tą wiedzę konfrontować z różnymi źródłami.

Pamiętajmy, że w czasie przed wyborami na prezydenta RP, a nawet do parlamentu niektórzy kandydaci dawali do zrozumienia, że papież ich popiera albo, że niektóre gesty papieża w stosunku do nich świadczą o takim poparciu.

5 – 26.07.1995 r. jako Marszałek Sejmu składałem wizytę Janowi Pawłowi II w Rzymie. Był to okres bezpośrednio poprzedzający wybory prezydenckie w Polsce. W czasie rozmowy w cztery oczy z papieżem zeszliśmy na wybory prezydenckie. Kandydaci byli znani. Papież ani jednym słowem nie wypowiedział się na rzecz któregokolwiek z kandydatów.

Mam również doświadczenia z rozmów z Ojcem Świętym na tematy zupełnie osobiste czy luźne.

W czasie już wspomnianej wizyty w Watykanie w 1995 r. miała mi towarzyszyć żona Hanna. Ponieważ na ten czas przypadała ciężka operacja jej ponad 80-letniej cioci pozostała w domu. Ojciec Święty zapytał mnie o przyczynę nieobecności w duchu zupełnej życzliwości. Kiedy powiedziałem mu o przyczynie, przez chwilę zamilkł, a po chwili powiedział pomódlmy się o powodzenie operacji. Operacja udała się, a ciocia dożyła stu lat bez siedmiu miesięcy.

Innym razem rozmawialiśmy w trójkę – Ojciec Święty, ambasador przy Stolicy Apostolskiej Stefan Frankiewicz i ja. Atmosfera była bardzo życzliwa i swobodna, swobodna jak na rozmowę z papieżem. Wyjątkowa skoro w pewnej chwili zwracam się do papieża – Wasza Świętobliwość czas najwyższy, aby ożenić Stefana. Na co uśmiechnięty Ojciec Święty odpowiada, niech on sam o tym decyduje i znajdzie sobie dziewczynę.

Z postawy Jana Pawła II bez najmniejszych zastrzeżeń wnosiłem, że Jan Paweł II ogromnie cenił i osobiście lubił ambasadora Frankiewicza.

Wspaniałe cechy tego człowieka mogłem poznać współpracując z nim w czasie jego misji w Watykanie.

Wracając do tytułu niniejszego artykułu mogę śmiało stwierdzić, przykład Jana Pawła II dowodzi, że święty może być znakomitym politykiem i że przez politykę można się także uświęcać.


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …