Rzepakowa wpadka PiS

Rzepak jest tani, jak nigdy. Opozycja grzmi: winny jest rząd. I… trafia kulą w płot. Bo prawda o rzepaku, podobnie jak o innych produktach rolnych jest bardziej skomplikowana, niż to się wydaje się członkom PiS.

– Osoby wypowiadające się w tak ważnej dziedzinie jak rolnictwo powinny mieć elementarną wiedzę z ekonomii i zasad Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej – twierdzi poseł PSL Mirosław Maliszewski.

Poseł odniósł się tak do „rewelacji” prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział: – Fakty są takie: „ktoś” sprowadza z Ukrainy rzepak, przez co polscy rolnicy nie mogą sprzedać swojego, a jeśli już sprzedają, to poniżej kosztów produkcji. „Ktoś” na tym imporcie zarabia.

A jakie są dane liczbowe?

Po dziewięciu sesjach spadkowych z rzędu rzepak notowany na giełdzie Matif (MATIF SA – Marché à Terme International de France – jest prywatną korporacją, której na celu jest zarówno wymiana futures i izby rozrachunkowej we Francji jak również wykazywanie wskaźników cen i produktów) odbił lekko w górę. W ostatnim dniu obrotu dla sierpniowego kontraktu cena rzepaku wzrosła o blisko 6 euro za tonę, do 347,75 euro za tonę. Następna seria (listopadowa) zyskała w ostatnią środę tylko 1 euro i wyceniana jest na 358,25 euro za tonę. Europejski rzepak stracił od początku czerwca ponad 20 proc., z czego 6 proc. w ubiegłym tygodniu.

Według posła Maliszewskiego tegoroczne zbiory rzepaku w większości krajów są większe niż w ubiegłym roku i niż średnia wieloletnia i m.in. z tego powodu cena skupu jest niższa. Poza tym – niestety – w Unii Europejskiej nie ma jakichkolwiek zasad interwencji w przypadku spadku ceny rzepaku i polski Minister Rolnictwa w zasadzie nic nie może zrobić. Te dwa fakty mają największy wpływ na aktualny poziom cen. Inną kwestią jest to, czy takiej sytuacji nie wykorzystują duże, działające na światowych giełdach międzynarodowe koncerny, które mogą spekulować cenami? Kiedyś na rynku zbóż już tak w było – komentuje poseł.

Jednak najnowsze prognozy Oil World dla rynku rzepaku są bardzo dobre. Zapowiadają się rekordowe zbiory rzepaku na świecie. Kanada powinna zebrać 15 mln ton (+8 proc. r/r). EU zbierze 20,5 mln ton (+6 proc. r/r). Polska zbierze 2,4-2,5 mln ton (+25 proc. r/r) wysuwając się tym samym na 3 miejsce w Unii Europejskiej po Niemczech i Francji. Presję na ceny w Unii Europejskiej wywierać będzie duża podaż rzepaku z Ukrainy, a tam zbiory mogą sięgnąć 2,2 mln – czyli wzrost o 6 proc. r/r.

Jednak prezes Kaczyński swoje…

Tych faktów nie dostrzega natomiast prezes PiS i nieudolnie próbuje podważyć wiarygodność ludowców w oczach rolników.

– Krótko mówiąc, PSL niszczy polską wieś i trzeba się temu przeciwstawić – mówi Kaczyński, samozwańczy „ekspert od rolnictwa”. Stawia pytanie, po co w ogóle jest ten rząd i ten minister rolnictwa, skoro rzepak jest tak tani. Wszak „Minister Rolnictwa powinien przedstawić jakieś rozwiązania wspierające naszych rolników. Bo tak jak teraz być po prostu nie może!” – twierdzi.

– Jeśli chodzi o import z Ukrainy, to warto wiedzieć, ze kraj ten ma rzeczywiście ogromny potencjał produkcji rolnej. Powinniśmy się go bać – twierdzi poseł Maliszewski. – Nie możemy, niestety, w zasadzie się przed nim bronić, bo Polska nie ma możliwości kreowania własnej polityki importowej. Ta ustalana jest w Brukseli i Światowej Organizacji Handlu. Aktualnie negocjowana jest Umowa Stowarzyszeniowa między Unią Europejską, a Ukrainą. A jej przyjecie spowoduje jeszcze większe otwarcie na ukraińskie produkty i potencjalnie jeszcze większy ich import – uzasadnia politykę Ministerstwa. Jednak nie pozwolimy sobie na to, żeby ktoś mówił, że „Ktoś na tym zarabia”.

Wedle PiS fakty są takie: „ktoś” sprowadza z Ukrainy rzepak, przez co polscy rolnicy nie mogą sprzedać swojego, a jeśli już sprzedają, to poniżej kosztów produkcji. „Ktoś” na tym imporcie zarabia.

Politycy swoje – a ekonomia swoje…

Notowania ze środy (31.07.2013) – rzepak wg. Francuskiej giełdy MATIF: seria zakończyła definitywnie swoje notowania (zgodnie ze specyfikacją kontraktu) odrabiając część strat. W środę zamknięcie tego kontraktu wypadło na poziomie 347,75 euro za tonę chociaż w ciągu dnia ta cena zbliżyła się do 340 euro/t.

Od dzisiaj najbliższym kontraktem jest termin listopadowy, a ten wyceniony został w środę na 358,25 euro za tonę, czyli ok 10 euro wyżej od serii sierpniowej. Europejski rzepak (Matif) stracił w lipcu na wartości 12 proc., a w ciągu roku blisko 1/3 swojej ceny.

– Oddzielną rzeczą jest brutalne wykorzystywanie czyichś problemów dla własnych interesów politycznych. Prezes Kaczyński obecnie występuje jako obrońca rolników. Jednak kiedy miał okazję zrobić dla nich coś dobrego, wybrał opcje przeciwko rolnictwu i poparł zakaz uboju rytualnego. Dziś tracą na tym polscy hodowcy bydła. Tak więc nie słowa, a fakty pokazują prawdziwe intencje – konstatuje poseł Maliszewski.

 

A jednak zyskaliśmy…

W zeszłym roku polscy rolnicy na globalizacji skorzystali – przy kosztach produkcji rzepaku na poziomie ok. 1200-1400 zł za tonę sprzedawali ziarno po 2100 zł. Jednak niestety, obecnie za tonę rzepaku rolnik dostaje od 1350 zł do 1360 zł, a najwyższa cena jaką mógł osiągnąć była w lipcu 2012 roku – 2202 zł. Jednak to nie wina ani polskiego rządu, ani polskiego lobby. Ceny warunkuje giełda w Paryżu. W tym roku cena rzepaku na giełdzie spadła z 520 euro do 375 euro za tonę, więc tanio jest w całej Unii i u nas też. Jest tak, bo na świecie są rekordowe zbiory (u nas również padnie w tym roku rekord). A rzepak z Ukrainy płynie głównie statkami z portu w Odessie do Rotterdamu i Rostoku, a nie do Warszawy.

Nie tylko rzepak sprawi w tym roku nieprzyjemną niespodziankę rolnikom. Zbiory zbóż dopiero się zaczynają, a kukurydza jeszcze przed nami, ale już wiadomo, że tu ceny też będą znacznie niższe niż przed rokiem. Z tego samego powodu – mamy rekordowe plony w USA, Kanadzie, Australii, na Węgrzech, w Niemczech, we Francji, w Rosji i na Ukrainie.

Na świecie nie było żadnych kataklizmów pogodowych, które by przetrzebiły zbiory. Dlatego już od miesiąca w oczekiwaniu na nowe ziarno ceny zbóż spadają bardziej, niż ktokolwiek przewidywał.

Do tego mamy kłopot z krajami Maghrebu (kraje te to Maroko, Algieria i Tunezja oraz również Libia, Mauretania i Sahara Zachodnia – a państwa Maghrebu współpracują ze sobą w ramach Arabskiej Unii Maghrebu) – czyli wielkimi importerami zbóż. Nie bardzo wiadomo np., komu w Egipcie sprzedać pszenicę, wszyscy czekają na wyklarowanie się tam sytuacji politycznej, a to zahamowanie eksportu wywołuje dalszy spadek cen.

No i tzw. spekulanci. Od kilku lat fundusze inwestycyjne inwestowały w produkty żywnościowe, m.in. kupując w czasie żniw zboża i rzepak. Kupowały, by potem stopniowo sprzedawać, kiedy ceny będą rosły, przez co nawet w okresie żniw były całkiem wysokie.

Wojciech Andrzej Szydłowski

Dane liczbowe podane są m.in. za stroną www.ewgt.com.pl

Fot. Wiesław Sumiński


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …