Jesteśmy przedsiębiorczy z natury i z konieczności

Przez kilkadziesiąt lat komunistyczne władze robiły wszystko, by zabić w Polakach przedsiębiorczość. Na szczęście się to nie udało. Wystarczyło poluzowanie gorsetu przepisów tuż przed Okrągłym Stołem, żeby jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać firmy. A po przełomie w sposób spontaniczny Polacy zaczęli na potęgę handlować. To dało początek wielu funkcjonującym do dziś przedsiębiorstwom.

W porównaniu z mieszkańcami innych krajów w UE wciąż wykazujemy większą skłonność do indywidualnej przedsiębiorczości. Na 1000 mieszkańców mamy więcej firm niż Niemcy, Francja, Wielka Brytania czy Słowacja. Oczywiście, w większości są to małe i średnie firmy. Wiele jest też mikro, które dają zatrudnienie tylko właścicielowi. Ale to ten właśnie sektor wykazał w czasach kryzysu elastyczność i gotowość do szukania nowych rozwiązań. Pokazał, że radzi sobie nawet w trudnych czasach. Ekonomiści są zgodni, że pierwszą falę kryzysu przetrwaliśmy bez większych zaburzeń dzięki indywidualnej przedsiębiorczości. Wszystkiego jednak nie można tłumaczyć narodową specyfiką. Polacy chętnie są sami swoimi szefami. Wykazują gotowość do ryzyka, chcą się  sprawdzić , ale podobne motywacje kierują ludźmi w innych krajach. W Polsce dodatkowym bodźcem jest trudna sytuacja na rynku pracy. Własna firma jest nierzadko jedyną szansą na ucieczkę przed bezrobociem. Osoby, które decydują się podjąć to ryzyko, są świadome, że może to skończyć się niepowodzeniem. I tak się dzieje. Statystyki pokazują, że trzech pierwszych lat nie udaje się przetrwać co drugiej nowej firmie. W 2012 r. działalność zakończyło 735 przedsiębiorstw. Kondycja naszej gospodarki jest dziś uzależniona od małych i średnich firm. Wielkich przedsiębiorstw mamy niewiele. Dlatego tak ważne jest, by państwo tworzyło przyjazne otoczenie dla biznesu. Wielkie firmy, które stać na zatrudnienie sztabów prawników i ekonomistów, łatwiej sobie radzą z biurokratycznymi barierami. Małe, w których niemal wszystko zależy od właściciela, mają z tym kłopot. I to one przede wszystkim czekają na kolejne działania deregulacyjne. Wprowadzone już ułatwienia poprawiły warunki dla biznesu. Przesunęliśmy się o kilka miejsc do przodu w międzynarodowych rankingach, które to oceniają. Tworzenie państwa przyjaznego przedsiębiorcom jest jednym z ważniejszych zadań rządu.

Aż trzy czwarte dochodu narodowego powstaje u nas w przemyśle, budownictwie, transporcie, usługach i w rolnictwie. Większość, bo 95 proc., tych przedsiębiorstw stanowią małe, jedno- czy dwuosobowe firmy. W latach 2003-2010 ich majątek wzrósł o niemal 50 proc. Co roku inwestują ponad 140 mld zł w rozwój firm. Dają zatrudnienie 2/3 pracowników.

Jesteśmy przedsiębiorczym narodem. Funkcjonuje u nas 1,866 mln firm. W Europie więcej jest ich tylko w tak dużych krajach, jak Hiszpania, Włochy, Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. Ale w przeliczeniu liczby firm na 1000 mieszkańców wyprzedzamy już Niemcy, Francję i Wielka Brytanię. U nas ten wskaźnik wynosi 48, gdy w Niemczech 25, a w Wielkiej Brytanii- 27. Co roku ponad 300 tys. Polaków rozpoczyna swą przygodę z biznesem. Nie zawsze odnoszą sukces , bo ta działalność obarczona jest dużym ryzykiem. Powodów tego jest wiele. Najczęściej jest to nietrafiony produkt , zbyt silna konkurencja na rynku, która nie pozwala się przebić, czy błędy w zarządzaniu. W ostatnich latach cieniem kładzie się kryzys. Osłabienie gospodarcze powoduje, że przetrwać mogą tylko najlepsze, dobrze zarządzane przedsiębiorstwa, których produkty lub usługi znajdują nabywców. Statystki pokazują, że w ciągu trzech lat funkcjonowania wymogom rynku nie udaje się sprostać co drugiej nowej firmie. Z raportu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych i Centrum Finansowego Banku PKC wynika, że do końca stycznia 2013 r. sądy orzekły upadłość 887 firm. Więcej niż rok wcześniej, gdy działalność zakończyło 735 przedsiębiorstw. Co trzecie z nich związane było z budownictwem. Największą ich część stanowili deweloperzy wznoszący budynki mieszkalne. Zaraz za nim uplasowały się przedsiębiorstwa związane z budową infrastruktury, zwłaszcza drogowej. Wśród nich były takie, które podpisały kontrakty na budowę autostrad. Wydawałoby się, że państwowy inwestor jest gwarantem biznesu. Niestety, wybierał on najtańsze oferty, co spowodowało, że wykonawcy nie byli stanie sprostać warunkom umowy. Upadło też sporo hurtowni powiązanych z nimi. Chodzi głównie o hurtownie materiałów budowlanych.

Radzą sobie na unijnym rynku

Upadłość przedsiębiorstw jest zjawiskiem niepożądanym w gospodarce. Stan niewypłacalności oznacza brak możliwości realizacji bieżących zobowiązań. To z kolei wpływa na kondycję finansową innych firm, które zawarły umowy z upadłym. Jednakże – zauważa Marcin Czugan, radca prawny KPF, ogłoszenie upadłości przez sąd daje nadzieję wierzycielom na zaspokojenie choćby w części ich wierzytelności. To zawsze lepsze rozwiązanie niż utrata w całości zainwestowanych środków. W ich uzyskaniu ważna jest współpraca wierzycieli z syndykiem i stałe monitorowanie stanu upadłości. Zdaniem ekspertów od połowy 2013 r. liczba przedsiębiorstw zagrożonych bankructwem powinna się zmniejszać. Przewidują, że rozpocznie się ożywienie gospodarczego, którego pierwsze jaskółki już się pojawiły. Wzrosła o 1,3 proc. konsumpcja wewnętrzna, rosną obroty w eksporcie, który daje napęd gospodarce. Większy popyt na wyroby i usługi oznacza powiększanie się portfela zamówień. A dobra kondycja eksporterów nakręca koniunkturę. Wprawdzie nie mamy takich gigantów jak Apple, Samsung, Siemens czy Boening, których marki są rozpoznawalne w świecie, ale coraz więcej polskich firm zdobywa rynki europejskie. Wystarczy tu wymienić bydgoską PESĘ, która podpisała ogromny kontrakt na dostawę taboru kolejowego do Niemiec. Negocjuje podobny z Rosja i Brazylią. Mocną pozycję na unijnym rynku mają Solaris, Fakro, Selena, Comarch czy Asseco. Martwić może to, że wiele firm, które dobrze sobie radzą w kraju, zadowala się tym i nie planuje zagranicznej ekspansji. Jeśli już, to tylko w krajach Unii. Rzadko myślą o pozaeuropejskich rynkach. Tłumaczą to nieznajomością warunków tam obowiązujących.

Za mało łożymy na innowacje

Statystki pokazują, że obecnie mamy sześć razy większy eksport niż w 1990 r. i trzy razy większy niż 12 lat temu. Nadal daleko nam jednak do pozycji, jaką mają na światowym rynku inne kraje zachodniej Europy, a przede wszystkim Niemcy. W przeliczeniu na mieszkańca wartość polskiego eksportu wynosi 3,3 tys. euro, gdy w całej UE jest to 7,7 tys. euro. Słabością naszego eksportu jest stosunkowo niski w nim udział produktów wysokiej technologii. Jest on trzy razy mniejszy niż na Zachodzie – 6 proc. wobec 17 proc. Jest to efekt tego, że za mało środków łożymy na innowacje. Teraz zaledwie 0,74 proc. PKB, a powinniśmy przynajmniej 2-3 proc. Sytuacja się nie zmieni bez dobrej współpracy nauki z biznesem, a ta nie przedstawia dziś najlepiej. Ciekawe, że 23,9 proc. firm przyznaje, że wykorzystuje nowe i najnowsze technologie. A niemal trzech na czterech przedsiębiorców deklaruje, że oferuje nowe dla konsumentów produkty. Jest to najwyższy wskaźnik spośród wszystkich krajów biorących udział w projekcie badawczym dotyczącym przedsiębiorczości prowadzonym przez Global Entrepreneurship Monitor (GEM). Tylko w Chile i w Peru ten wskaźnik jest jeszcze wyższy. Z projektu tego wynika, że Polska jest krajem skrajnie wręcz nastawionym na produkcję. Udział firm zakładanych w tym sektorze jest najwyższy spośród badanych krajów i wynosi 47 proc. Następne są Algiera (38 proc.), Węgry (36 proc.), Słowacja (36 proc.) i Czechy (34 proc.). Istotnym czynnikiem ograniczającym poziom przedsiębiorczości jest strach przed porażką. W Polsce jest on dużo wyższy niż gdzie indziej. Ponad 56 proc. Polaków uważa, że ta obawa powstrzymuje ich przed założeniem działalności gospodarczej, nawet na niewielką skalę.

Niechęć do ryzyka

Co roku przedsiębiorstwa (prywatne i publiczne) inwestują ponad 140 mld zł w rozwój firm. Finansują je przede wszystkim z własnych środków. Kryzys sprawił, że nowe nakłady czynią dużo ostrożniej. Nie dlatego, że brakuje im pieniędzy, lecz z powodu niepewnej sytuacji. Wolą poczekać na lepsze, bardziej stabilne czasy. Na zahamowanie planów inwestycyjnych wpływ ma też polityka banków, które ograniczyły akcję kredytową. Badania GEM pokazały, że w Polsce występuje dość niski wskaźnik szans biznesowych. Jest on mierzony przez odsetek osób, które uważają, że w ich okolicy panują dobre warunki do rozpoczęcia działalności. U nas ten wskaźnik wynosi 33 proc. Interesujące jest to, iż połowa Polaków uważa, że ma odpowiednią wiedzę i umiejętności niezbędne do zajęcia się biznesem. Ale tylko 26,9 proc. z nich myśli poważnie o jego rozkręceniu. Polska należy do krajów o najbardziej niekorzystnej strukturze motywacji przedsiębiorczej. Liczba biznesów zakładanych z chęci wykorzystania szansy tylko nieznacznie przewyższa liczbę firm zakładanych z konieczności. Najbardziej aktywną grupą wiekową są w tym obszarze osoby w wieku 24-34 lata. Niemal czternaście na sto takich osób zaangażowanych jest w tworzenie biznesu lub zarządzanie młodą. firmą. Nie ma ich w tzw. firmach dojrzałych, gdzie przeważają ludzie w wieku 35-54 lata. Autorzy badania wskazują, że polska przedsiębiorczość ma potencjał. By go wykorzystać, potrzebna jest poprawa transferu technologii, wsparcie firm typu high-growth i lepszy dostęp do finansowania. Barierą może być niechęć małego biznesu do podejmowania dużych, obarczonych ryzykiem, innowacyjnych przedsięwzięć.

Teresa Hurkała


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …