Artykuły rolno-spożywcze filarem polskiego eksportu

Niemal jedną trzecią wytworzonej w kraju żywności sprzedajemy za granicę. Przede wszystkim do krajów UE, ale udaje się też ekspansja na rynki pozaeuropejskie. W 2012 r. wartość eksportu rolno-spożywczego wyniosła 17,9 mld euro, a nadwyżka w obrotach – 4,3 mld euro. Tylko ten sektor notuje dodatni bilans handlowy w obrotach z zagranicą.

Przed wejściem do Unii straszono nas zalewem tańszej i lepszej żywności z Francji, Niemiec, Włoch czy Holandii. Dlatego, że polscy rolnicy i przetwórcy nie będą w stanie dostosować się unijnych wymogów i nie dadzą rady, by konkurować z zachodnimi farmerami. Bardzo szybko przekonaliśmy się, że były to strachy na lachy. Polskie produkty nie zostały wyparte z półek sklepowych, a konsumentów nie zanęciły te z obcojęzycznymi etykietami. Okazało się, że lubimy polską żywności, gdyż jest smaczna, dobrej jakości i tańsza niż ta sprowadzona z zagranicy. Jak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do rodzimych smaków, pokazali to Polacy, którzy po 2004 r. masowo wyjechali do pracy do Wielkiej Brytanii. Sprawili, że ten kraj stał się znaczącym odbiorcą naszej żywności. Na ich potrzeby przybywało tam polskich sklepów, a wyroby made in Poland pojawiły się w sieci supermarketów. Kupują je także Anglicy. Ich uznanie zdobyły zwłaszcza słodycze, przetwory z owoców i warzyw, mięso. Prawdziwym hitem na Wyspach jest jednodniowy sok z marchwi, dotąd zupełnie tam nieznany. Z kolei Irlandczycy delektują się wręcz naszym batonikiem Prince Polo. Polskie truskawki biją na głowę hiszpańskie, które wprawdzie ładnie się prezentują, ale smak już nie ten. Co czwarte jabłko sprzedawane w Rosji pochodzi z naszego kraju. Jeszcze w 2004 r. sprzedawaliśmy za granicą artykuły rolno-spożywcze o wartości 5 mld euro. Tylko w ciągu 10 lat eksport ten potroił swoją wartość. Dziś lokujemy na zagranicznych rynkach towary za 17,9 mld euro. To pozwala uznać ten sektor na jeden z fundamentów naszego eksportu. Jego udział w nim wynosi 12,33 proc. i, co ważne, notuje nadwyżkę w obrotach handlowych, co nie udaje się innym branżom. Sprzedajemy żywiec, mięso i jego przetwory (19 proc.), owoce, warzywa, soki, przetwory, ziemniaki, grzyby (16 proc.), ziarno zbóż i przetwory (10 proc.), cukry i wyroby cukiernicze (8 proc.), tytoń i papierosy (8 proc.), mleko i nabiał (8 proc.), ryby i przetwory ( 6 proc.), alkohole, kawa, herbata, kakao (5 proc.). W 2012 r. zwiększył się aż o 89 proc. eksport zbóż, niemal podwoiła się sprzedaż owoców, dużo więcej niż rok wcześniej sprzedaliśmy roślin oleistych, cukru, orzechów. Mniej zaś tylko wyrobów spirytusowych i ziemniaków.

Sukces zaczyna się od producentów

Polska żywność wyrobiła sobie markę, jest znana w świecie z jakości, bezpieczeństwa i dobrej ceny. Sprzedajemy ją głównie na rynek unijny – lokujemy tam 76 proc. eksportu. Czołówka naszych odbiorców to: Niemcy, Wielka Brytania, Czechy, Francja, Włochy, Holandia. Z roku na rok rośnie znaczenie rynków pozaeuropejskich.  W 2012 r. wartość eksportu do WNP wyniosła 2 mld euro i zwiększyła się o jedną trzecią w porównaniu do roku poprzedniego. Spośród tych krajów najważniejszym odbiorcą jest Rosja, gdzie lokujemy towary o wartości ponad 1 mld euro. Znaczący wzrost sprzedaży odnotowujemy w krajach arabskich – Libii, Jemenie, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Coraz więcej artykułów rolno-spożywczych trafia do państw azjatyckich. Jako pierwsi w Europie zaczęliśmy handlować nimi na Tajwanie. Strategiczne dla nas są też rynki afrykańskie. Popyt na żywność jest tam ogromny i mamy szansę stać się jednym z ważnych graczy w takich krajach jak Nigeria czy RPA. OSM Koło miesięcznie eksportuje swoje wyroby o wartości 5 mln euro. Większość wyjeżdża poza UE, głównie na Bliski Wschód oraz do Afryki. Prezes mleczarni Czesław Cieślak niedawno był z biznesową wizytą w Nigerii, wybiera się wkrótce do RPA. Przekonał się naocznie, że jest tam duże zainteresowanie polską żywnością. Jego firma zamierza to wykorzystać. Zdaniem Stanisława Kalemby, ministra rolnictwa, sukces eksportu rolno-spożywczego zaczyna się od producentów. Następni są przetwórcy, którzy utrzymują wysokie standardy produkcji. Zakłady zmodernizowano i są one nierzadko nowocześniejsze niż na Zachodzie. Polska jest jedynym krajem w Unii, który wzmocnił ten sektor. Wyniki eksportu pokazują, że warto w niego inwestować. Stabilizuje bowiem naszą gospodarkę i daje miejsca pracy. Musimy pracować nad markami polskich produktów. Już mocną pozycje mają jabłka, pieczarki czy soki zgęszczone, których jesteśmy w Europie największymi producentami. Największe rezerwy tkwią w zorganizowaniu się producentów i przetwórców.

Wiarygodność wobec konsumentów

– W czasie naszych negocjacji przed wejściem do UE, a także potem dało się słyszeć głosy, że rolnictwo i cały sektor żywnościowy jest naszą kulą u nogi. A modernizowanie gospodarki i zapewnienie efektywnego wykorzystania siły roboczej wymaga skoncentrowania ludzi i środków na innych branżach. Te liberalne tezy okazały się zupełnie błędne, o czym najlepiej świadczy pozycja naszego przemysłu rolno-spożywczego w statystykach eksportu. Osiągnęliśmy sukces, ale nie jest on dany na zawsze. Z tego musimy sobie zdawać sprawę w świecie nieustannych i coraz nowych wyzwań. Dlatego musimy stawiać na innowacyjność. Stąd znaczenie powiązań między ośrodkami badawczymi i producentami. Musimy też, i to jest nasz wspólny obowiązek, dbać o dobre imię naszych produktów, wiarygodność wobec konsumentów, bo wciąż w u niektórych pojawia się pokusa drobnych zysków, które w efekcie powodują niepowetowane straty. Każde potknięcie, każde wykryte oszustwo zostanie wykorzystane do wypchnięcia nas z rynku. Konieczne jest również uzgadnianie kompromisów między producentami, których interesy bywają sprzeczne, jak choćby między sadownikami, a tymi, którzy produkują i chcą eksportować sadzonki drzew owocowych. Nie możemy dziś mówić o rolnictwie lokalnym, a nawet europejskim, bo jest ono globalne, co stawia przed nami kolejne wyzwania. Już w najbliższym czasie będziemy musieli zdefiniować, których elementów WPR musimy bronić za wszelka cenę, a w których otworzyć się na negocjacje. Umowa UE z USA o strefie wolnego handlu stworzy nową jakość także na rynku rolno-spożywczym – powiedział Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki na konferencji o eksporcie polskiej żywności, zorganizowanej przez Klub Parlamentarny PSL.

 

Bariera czarnego PR

Ekspansja polskiej żywności ma swoich przecinków w innych krajach, którzy w walce o swoje interesy nie przebierają w środkach. Czarny PR może stać się barierą wzrostu naszego eksportu. Przykładem może być afera z koniną dodawaną jakoby w polskich ubojniach do wołowiny wysyłanej do Irlandii, Udowodniono, że konina pochodziła z zakładów w Holandii, Rumunii i Francji, ale to polscy producenci ponieśli największe straty. By zahamować napływ wyrobów z Polski, Czesi i Słowacy nagłaśniali zarzuty wobec ich jakości. Ostatnio wybuchła kolejna afera z wysłanym do Rosji ładunkiem słoniny. Oprócz polskiego wyrobu zawierał on też hiszpański, co było niezgodne ze specyfikacją transportu. – Efekt jest taki, że zawiniło dwóch eksporterów, a ucierpią wszyscy. Rosjanie bowiem zapowiedzieli, że będą wnikliwie kontrolować każdą partię z Polski. Od nowa musimy więc budować dobre relacje handlowe z Rosją. Jeżeli którykolwiek z eksporterów dokona świadomego złamania umowy z kontrahentem, osobiście skreślę go z listy uprawnionych do wywozu żywności z kraju – zapowiedział Janusz Związek, główny lekarz weterynarii. Możemy być pewni, że co pewien czas będą pojawiać się próby zdyskredytowania polskich produktów. Dlatego tak ważne jest, by tego typu zarzuty nie miały podstaw. Według IERiGŻ w tym roku eksport żywności wzrośnie o ponad 4 proc., import zaś o 1 proc., co powinno nam dać nadwyżkę handlową w wysokości 4,8 mld euro. Czy ten wynik uda się nam osiągnąć, zależy to od ogólnych cen żywności na rynkach światowych, cen poszczególnych produktów jak i od wahania kursów walut.

Teresa Hurkała


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …