Opozycja dokonała uboju rytualnego na zdrowym rozsądku

Konflikt z mniejszościami religijnymi, pogorszenie konkurencyjności polskiego rolnictwa i przemysłu mięsnego, oraz straty dla naszej gospodarki sięgające nawet 1,5 miliarda złotych. To efekt jednego głosowania, w którym parlamentarzyści PiS, wspierani przez SLD, RP i 38 posłów PO odrzucili rządowy projekt zezwalający na przeprowadzanie w wyspecjalizowanych zakładach uboju rytualnego.

Po odrzuceniu 12 lipca rządowej ustawy dotyczącej zezwolenia na ubój rytualny słychać było w sejmie wiele tryumfalnych głosów posłów opozycji. – Koniec barbarzyństwa – cieszył się jeden z posłów PiS. – Polskie krowy nie będą już umierać w męczarniach – wtórował mu na co dzień jego zajadły wróg, poseł Ruchu Palikota. – To zwycięstwo cywilizacji – krzyczał stronnik Leszka Millera. Nawet premier Donald Tusk, choć sam głosował za przyzwoleniem na ubój rytualny, nie wydawał się porażką projektu rządowego specjalnie zmartwiony. – Rozum się smuci, ale serce raduje – powiedział, komentując wynik głosowania.

Jednak czy rzeczywiście jest się z czego się cieszyć? Czy posłom opozycji udało się cokolwiek osiągnąć pozytywnego? Odpowiedź jest oczywista i brzmi ona – Nie.

Ani jedno zwierzę, które było w naszym kraju hodowane na ubój rytualny nie uniknie swego losu. Zamiast w Polsce zostanie on przypieczętowany poza granicami naszego kraju, a zyski trafią do kogoś innego. Mowa tu nawet o 1,5 miliarda złotych rocznie. Za te pieniądze można by kupić co roku dla polskich szpitali 750 nowoczesnych karetek lub komplet podręczników dla 300 tys. uczniów.

Straty finansowe, choć ogromne, nie są niestety jedynym problemem. Nie mniej bolesne mogą okazać się konsekwencje na arenie międzynarodowej. Przedstawiciele mniejszości religijnych w naszym kraju apelują do władz, że zakaz uboju rytualnego ich dyskryminuje. – To ograniczenie naszych swobód religijnych – podkreśla Bronisław Talkowski, przewodniczący Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Kruszynianach. Równie ostro reagują wyznawcy judaizmu. Michael Schudrich, naczelny rabin w Polsce nie wyklucza w ramach protestu odejścia ze stanowiska. – Nie widzę możliwości, żebym był naczelnym rabinem w kraju, gdzie nasza wolność nie jest pełna – powiedział Radiu Z, Schudrich. Decyzję o zakazie uboju rytualnego skrytykowała też niezwykle wpływowa diaspora żydowska w USA.

Choć działacze PSL od wielu tygodni ostrzegali przed reperkusjami nieprzemyślanych działań, pseudo obrońcy zwierząt w sejmie nie chcieli nawet słuchać zdroworozsądkowych argumentów. Jeśli nic się nie zmieni, nasz kraj jeszcze przez lata może odczuwać efekty tego błędu.

Odrzucenie przez sejm ustawy o uboju rytualnym sprawiło, że staliśmy się jedynym krajem z silnym rolnictwem, w którym istnieje podobny zakaz. Ujawniło też bardzo niepokojącą tendencję niektórych przedstawicieli wielkomiejskich elit do piętnowania, pouczania i wyszydzania środowisk wiejskich i małomiasteczkowych.

Słuchając wypowiedzi przedstawicieli opozycji, którzy głosowali przeciw ustawie o uboju rytualnym, szczególnie z PiS-u, można odnieść wrażenie, że dokonał się jakiś przełom. Nic bardziej mylnego. Prawda jest bardzo brutalna, tak jak brutalna jest praca w rzeźni. Zamiast uśmiercania zwierząt przez podcięcie im tętnicy szyjnej, obecnie trzeba je wcześniej ogłuszyć poprzez uderzenie w głowę. To cała zmiana. – Jeśli ktoś sądzi, że ogłuszanie jest bardziej humanitarne to zapraszam do rzeźni, niech sobie to obejrzy – mówi Zygmunt Kłos, rzeźnik z 25 letnim stażem. – Wszystko ładnie wygląda w teorii. Przyrząd do ogłuszania nie ma stu procentowej skuteczności. Czasem trzeba poprawiać nawet kilka razy. Przecięcie tętnic to szybki ruch. Owce tracą przytomność po kilku sekundach, bydło po kilkudziesięciu – dodaje. Rzeźnik nie ukrywa, że cała dyskusja na temat humanitarnej śmierci i cierpienia zwierząt jest dla niego i jego kolegów z branży przejawem skrajnej hipokryzji. – Chciałbym tym wszystkim, którzy tak martwią się o los zwierząt, a jedzą mięso, powiedzieć jedno: Ono nie pochodzi ze sklepu. Ono pochodzi z żywych stworzeń i aby je pozyskać, trzeba je zabić. Ja to robię i się tego nie wstydzę, a słuchając  wystąpień polityków PiS, SLD i tych od Palikota mam wrażenie, że za wykonywanie mojego zawodu należy mi się kula w łeb. Ludzie, nie dajmy się zwariować- mówi wyraźnie wzburzony Zygmunt Kłos.

Kraje UE są za ubojem rytualnym

Obecnie liderem w produkcji mięsa z uboju rytualnego jest Francja. Ciężko ten kraj nazwać zacofanym lub barbarzyńskim. Aż 14 proc. sprzedawanego tam mięsa pozyskiwane jest w ten sposób. Od kilkunastu lat coraz silniejszą pozycję na tym rynku zyskiwało mięso z Polski. Tamtejsi producenci, nie mogąc konkurować cenowo z naszym produktem, prosili nawet o interwencję swoje władze. Te obiecały pomóc. Na szczęście dla francuskich producentów z pomocą przyszła im polska opozycja z PiS-em na czele eliminując polskich producentów z rynku. Z rynku, który jest jednym z najbardziej obiecujących w Europie. Demografowie nie mają co do tego złudzeń. Muzułmanów, którym religia nakazuje spożywanie mięsa tylko z uboju rytualnego, „mięsa halal”, będzie coraz więcej, a rdzennych Europejczyków coraz mniej. Rynek halal, już teraz znaczący, będzie jeszcze rósł. Polscy producenci nie będę się na nim w ogóle liczyli. To w dalekiej perspektywie może być ogromne obciążenie dla naszego rolnictwa. Ponadto Polska jest jedynym liczącym się w hodowli zwierząt krajem, który wprowadził zakaz uboju rytualnego. Analogiczna sytuacja zdarzyła się już kilka lat temu. – Zrezygnowaliśmy wtedy z chowu gęsi na suszone wątróbki, a Francja, wyżej postawiona cywilizacyjnie, taki chów utrzymała – przypomina Marek Sawicki, były minister rolnictwa i rozwoju wsi. – Następnym krokiem może będzie rezygnacja z uprawy tytoniu. A dalej obrońcy ekologii zaostrzą pakiet klimatyczny. A potem niech ta grupa przyjdzie pod Sejm i protestuje przeciwko likwidacji miejsc pracy – dodaje.

Zakaz może być niekonstytucyjny

Brak możliwości przeprowadzenia w Polsce uboju rytualnego jest ogromnym ciosem dla żyjących w Polsce mniejszości żydowskich i muzułmańskich. W praktyce, jeśli chcieli by oni pozostać w zgodzie ze swoimi nakazami religijnymi, powinni przejść na wegetarianizm. Zarówno w Islamie, jak i w Judaizmie mięso ze zwierzęcia, które przed upuszczeniem krwi było ogłuszone, nie nadaje się do spożycia. Taka sytuacja powoduje, że pojawiają się niezwykle emocjonalne wypowiedzi. Niekiedy są one bulwersujące. W komunikacie Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, który wypowiedział się na temat zakazu uboju rytualnego w Polsce, czytamy, że za taki wynik głosowania w Sejmie RP odpowiadają polityczne spory, ale również przyczyniły się do tego także antyżydowskie nastroje wśród niektórych parlamentarzystów. Z innych stron dochodzą też głosy, że ostatnio w Polsce ubój rytualny był zabroniony podczas okupacji hitlerowskiej.

Tak ostre słowa i reakcje wielu stron pokazują, że nieprawdą jest to, co wmawiali społeczeństwu przedstawiciele opozycji, jakoby przywróceniem uboju rytualnego zainteresowanych było jedynie kilku producentów, których wspiera PSL. Ludowcy od początku zwracali uwagę, że jest to problem o wiele szerszy. Między innymi dlatego nie jest wykluczone, że ustawa o zakazie uboju rytualnego zostanie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest minister rolnictwa i rozwoju wsi Stanisław Kalemba.

Pogardzają polską wsią

Kampania, która przetoczyła się w mediach przed głosowanie nad ustawą i zaraz po nim ujawniła bardzo niebezpieczny trent jaki wydawało się, że już nie istnieje. Otóż wśród niektórych przedstawicieli tak zwanych elit można było zaobserwować bardzo negatywny stosunek do mieszkańców wsi i małych miasteczek. Zarzucano im niewrażliwość na krzywdę zwierząt oraz chęć zysku za wszelką cenę nawet kosztem cierpienia czworonogów. „Ubój rytualny odrzucony! Zła wiadomość dla sadystów!” – napisał na swoim Twitterze Leszek Miller, szef SLD. „Dobro zwyciężyło nad złem. Ubój rytualny jest nielegalny” – ogłosił decyzję Sejmu Robert Biedroń. – W XXI wieku w Polsce nie może dochodzić do uśmiercania zwierząt w sposób zwiększający ich cierpienia – powiedział po głosowaniu Maciej Zieliński, poseł PO.

Tego typu retoryka nie daje miejsce na wymianę poglądów. Dzieli społeczeństwo na to światłe, empatyczne i rozumne, najczęściej z dużych aglomeracji miejskich oraz na to drugie, które niewiele wie, jest zacofane, złe i nie nienawidzi zwierząt. – To, że ja nie śpię z psem w jednym łóżku i nie jej z nim z jednej miski, tak jak to widziałem u znajomych z miasta, to nie znaczy, że nie szanuje zwierząt – mówi Tadeusz Broński, rolnik z Mazowsza. – Ludzie z miasta, którzy zwierzę postrzegają przez pryzmat swoich domowych pupili, psów, kotów i chomików, zapomnieli o jednym aspekcie. Na świecie są jeszcze zwierzęta hodowlane. Ich się nie trzyma po to, aby dotrzymywały nam towarzystwa. Je się zjada. Ja ze zwierzętami przebywam kilkanaście godzin dziennie i znam się na nich. Dlatego nie życzę sobie, aby ci, co rzucą okruszki gołębiom na chodzik lub wyjdą trzy razy z psem na spacer uczyli mnie szacunku do zwierząt. Ja go mam. Wpoił mi go mój dziadek i ojciec, a im ich ojcowie. Żaden  z nich nigdy nie zadał zwierzęciu niepotrzebnego cierpienia, bo hodowca jak nie będzie szanował i dbał o swoje stado szybko zbankrutuje – dodaje.

W licznych komentarzach w mediach dało się też słyszeć bardzo ostre ataki na PSL, partię która najsilniej popierała i popiera zalegalizowanie w Polsce uboju rytualnego. Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej wprost zarzuciła ludowcom bezwzględność – PSL pokazał, jak bardzo brutalną partią jest w takich sytuacjach. Oni krzyczeli: „pomyślcie o ludziach, nie o zwierzętach!”. Tak się nie stawia sprawy w cywilizowanym kraju w XXI wieku. To wszystko może otworzyć dość niewygodną sprawę traktowania zwierząt na naszej prowincji – czytamy w wywiadzie.

To tylko pokazuje, jak bardzo mieszkańcy miast, którzy w przytłaczającej większości spożywają przecież mięso, oderwani są od rzeczywistości. W tym środowisku hipokryzja sięga już poziomów nienotowanych nigdzie indziej. Oczekuję się od polskiego rolnika, aby dostarczał jak najtańszy i jak najlepszy produkt, a jednocześnie nakłada się na niego obostrzenia które w praktyce to uniemożliwiają. Obecnie rolnictwo jest wizytówką polskiej gospodarki. To zasługa przede wszystkim samych rolników, ale również dobrych rozwiązań proponowanych i wdrażanych w życie przez ministrów z ramienia PSL. Jeśli nie uda się powstrzymać złych rozwiązań prawnych forsowanych przez  tak zwanych obrońców zwierząt, do których nieoczekiwanie dołączył PiS, polski rolnik może stać się „gatunkiem na wymarciu”.

Marcin Zieliński


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …