Bezrobocie – stare leki nie wystarczą

Bezrobocie to dramat ludzi, rodzin i społeczności. Co więcej, jest groźne dla całej gospodarki. Ogranicza konsumpcję, powoduje kłopoty firm i zmniejsza wpływy do budżetu. Nie można dziś liczyć na to, że samoczynny mechanizm doprowadzi do poprawy sytuacji na rynku pracy. Walka z bezrobociem jest jednym z najważniejszych zadań rządu.

Mamy jeden z wyższych w ostatnich latach poziom bezrobocia. To głównie efekt spowolnienia gospodarczego. W 2012 r. tylko zwolnienia grupowe dotknęły ponad 100 tys. pracowników. Tak zły wskaźnik zanotowano ostatnio 10 lat temu. Jak trudno znaleźć zatrudnienie, przekonują się absolwenci szkół. Zdaniem pracodawców nie są oni przygotowani do podjęcia pracy. Taki jest efekt reformy edukacji, która niemal zlikwidowała szkolnictwo zawodowe. Na jego odbudowanie potrzeba czasu. Igor Rybicki skończył architekturę na Politechnice Warszawskiej. Owszem, znalazł pracę w stolicy, ale za 2000 zł brutto. Na wynajęcie mieszkania musiałby wydać większość tej kwoty. Na życie niewiele już by mu zostało. Za namową rodziców wrócił do rodzinnego miasta. Od dwóch lat siedzi na bezrobociu.

Ponad 2 mln osób szuka zajęcia

W UE co dziesiąta osoba w wieku produkcyjnym nie ma zatrudnienia. Lepiej jest w Niemczech, Austrii i w krajach skandynawskich, gdzie mimo kryzysu bezrobocie utrzymuje na bezpiecznym poziomie. W Polsce już ponad 2 mln osób szuka zajęcia. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie wyjazdy zagraniczne. Nadal spora część młodych Polaków decyduje się na emigrację, bo zwyczajnie nie mają innego wyjścia. Mówi się wręcz, że mamy do czynienia z drugą falą wyjazdów za chlebem. Część tych osób do kraju już nie wróci. Na szczęście ostatnio zauważalne jest wprawdzie niewielkie, ale jednak, ożywienie na rynku pracy. Według GUS w końcu czerwca zarejestrowani bezrobotni stanowili 13,2 proc. ludności aktywnej zawodowo. W maju – 13,5 proc. Już drugi z kolei miesiąc wzrasta zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, zatrudniających więcej niż 10 osób. Tylko w czerwcu do pracy przyjęto 9 tys. nowych pracowników. Ten wzrost częściowo wynika z sezonowości. Nowe ręce do pracy potrzebne są w rolnictwie, turystyce, budownictwie. Ale nie tylko tam. Chcą je firmy nastawione są na eksport, który w ostatnich miesiącach nabrał dynamiki. Wszystko wskazuje na to, że ta tendencja zostanie utrzymana. Jednak do istotnej poprawy na rynku pracy droga jeszcze daleka. Wysokim bezrobociem zaniepokojone są władze unijne. Szczególnie, że dotyka ono zwłaszcza młodych ludzi, którzy właśnie teraz powinni rozpocząć aktywność zawodową. KE postanowiła wesprzeć finansowo walkę z bezrobociem młodych Europejczyków. Polska dostanie na ten cel 2 mld zł. Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy, zaproponował, by podnieść do 30 lat granicę wieku uprawniającą do korzystania z unijnych pieniędzy.

Poprawa efektywności działania urzędów pracy

Na walkę z bezrobociem ministerstwo pracy przeznaczyło 4,7 mld zł. Jest to więcej niż w poprzednich latach. Jednak ważne są nie tylko same pieniądze. Nie mniej istotne jest, by zostały one jak najlepiej wykorzystane. Stąd decyzja o poprawieniu efektywności działania urzędów pracy. Chodzi zwłaszcza o zmianę jakości usług świadczonych bezrobotnym. Indywidualne podejście do klientów ma zapewnić system profilowania pomocy. Tak, by skuteczniej pomagać bezrobotnym w powrocie na rynek pracy. Zostaną oni przypisani do trzech profilów, co wiąże się ze zróżnicowanym do nich podejściem. Na przykład osoby od dawna pozostające bez pracy będą kierowane do specjalnych agencji zatrudnienia lub do organizacji pozarządowych. Część tych bezrobotnych zostanie objętych programem Aktywizacja i Integracja, realizowanym przez powiatowe urzędy pracy i ośrodki pomocy społecznej. Jeśli bez uzasadnionej przyczyny ktoś odmówi uczestnictwa w nim, będzie pozbawiony statusu bezrobotnego. Na tworzenie miejsc pracy i powrót do zatrudnienia, w tym osób wracających na rynek pracy po przerwie związanej z wychowaniem dziecka, wprowadzono nowe instrumenty. Wśród nich są granty na telepracę, szkolenia, świadczenie aktywizacyjne, pożyczki z Funduszu Pracy na podjęcie działalności gospodarczej. Pożyczka ta będzie mogła stanowić do 100 proc. kosztów przedsięwzięcia. Ma być udzielana do wysokości 20-krotnego przeciętnego wynagrodzenia i będzie preferencyjnie oprocentowana. Okres jej spłaty będzie wynosił do 7 lat.

Nowe instrumenty walki z bezrobociem

Przygotowano też nowe instrumenty wsparcia dla młodych bezrobotnych. Zostaną oni objęci indywidualną pomocą urzędów pracy od pierwszego dnia od zarejestrowania się. Przewidziano zwolnienie pracodawców, którzy zatrudnią bezrobotnych do 30 roku życia, z obowiązku płacenia za nich składki na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Przewidziano też refundację kosztów poniesionych przez pracodawców składek na ubezpieczenie społeczne za bezrobotnych do 30. roku życia, którzy podejmują pierwszą pracę. Urzędy pracy będą dofinansowywać też wynagrodzenia osób 50 plus. Będzie ono przysługiwać od roku do dwóch lat, w zależności od wieku zatrudnionego. Utworzony zostanie Krajowy Fundusz Szkoleniowy. Środki z niego będą przeznaczone finansowanie kształcenia i szkolenia pracowników. W pierwszy etapie przewidziano ułatwienie starszym pracownikom (45 plus) dostosowania ich kompetencji do zmian społeczno-gospodarczych. Ma to pozwolić na utrzymanie zatrudnienia w firmach.

Efekt spowolnienia gospodarki

Wzrost bezrobocia jest spowodowany przede wszystkim spowolnieniem gospodarczym. Jednak zdaniem ekspertów nie jest to jedyna przyczyna. Wskazują na wysokie koszty pracy i wysokie podatki. Pracodawcy wyjaśniają, że w trudnych czasach muszą zbijać koszty. Najłatwiej to zrobić, redukując zatrudnienie lub przyjmując ludzi na umowy śmieciowe. Jednak w porównaniu do innych krajów, tak koszty pracy jak i obciążenia fiskalne wcale nie są u nas wyższe niż gdzie indziej. Wprost odwrotnie – są niższe. Pracodawca w Polsce musi zapłacić za godzinę pracy swego pracownika 10,4 dolarów, gdy w Niemczech – 31, Szwecji – 27, w Czechach – 14,4 dolarów. Podobnie rzecz się ma z podatkami. Według danych Eurostatu podatki w Niemczech stanowią 40 proc. ich dochodu narodowego, w Szwecji – 46, gdy w Polsce 31,8 proc. Nie da się ukryć, że pracodawcom wygodnie jest szermować wysokimi obciążeniami kosztów pracy. Uwiarygodnia to konieczność cięcia zatrudnienia.

Teresa Hurkała

Fot. Cezary Szejgis


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …