Samorządy zmieniają Polskę lokalną

Samorządom udało się przezwyciężyć tradycyjny polski podział na my i oni. Dzięki nim ludzie mają wpływ na to, co dzieje się w ich gminie, mieście. To fundament społeczeństwa obywatelskiego. Samorządy potrzebują dziś więcej uprawnień i więcej pieniędzy. To one są dobrymi gospodarzami, a dzięki potężnym inwestycjom zmieniają Polskę lokalną.

Samorządy cieszą się dużym poparciem społecznym i stanowią ważną część administracji publicznej. Mają znaczący wkład w rozwój społeczności lokalnych i są dobrymi gospodarzami gmin, powiatów, województw. Znają ich potrzeby oraz oczekiwania mieszkańców i potrafią je zaspokajać. Odkąd po reformie samorządowej władze lokalne przejęły na siebie ciężar rozwoju kraju, zwiększył się poziom inwestycji, a w efekcie poprawiła się jakość życia mieszkańców. Badania przeprowadzone przez PBS na zlecenie Związku Miast Polskich pokazują, że działalność samorządów jest dobrze oceniana. Ponad połowa ankietowanych uważa, że są one dobrymi gospodarzami spraw lokalnych, efektywnie gospodarują pieniędzmi, dobrze znają miejscowe potrzeby i potrafią rozwiązywać problemy. Aż 74,7 proc. respondentów zauważa rozwój swojej gminy lub miasta. Najbardziej dostrzegają to mieszkańcy czterech województw: pomorskiego (88 proc.), śląskiego (81 proc.), małopolskiego (80 proc.) i podkarpackiego (77 proc), najmniej zaś, bo poniżej 70 proc., zachodniopomorskiego, łódzkiego, opolskiego i lubuskiego, choć i te oceny trudno uznać za niskie. Zaznaczają przy tym, że tempo rozwoju powinno być jeszcze szybsze. A to oznacza przeznaczanie większych środków finansowych na inwestycje. Takie są oczekiwania 81 proc. badanych. Tylko 14,5 proc. z nich jest zadowolona z obecnego poziomu wydatków, a liczba tych, którzy chcieliby ich ograniczenia jest znikoma. Gdyby dostępna była większa pula pieniędzy, powinny być przeznaczone, zdaniem badanych, przede wszystkim na ochronę zdrowia (69 proc.), tworzenie miejsc (57 proc.) oraz na infrastrukturę drogową (55 proc.). Na kolejnych miejscach znalazła się oświata, pomoc społeczna, transport publiczny i bezpieczeństwo. Ciekawe, że ochrona zdrowia wskazywana była częściej w dużych miastach, natomiast infrastruktura drogowa na wsi. To pokazuje, jakie problemy są dla ich mieszkańców najważniejsze. Samorządy znacząco poprawiły stan dróg lokalnych, ale potrzeby są tak ogromne, że nadal wiele z nich wymaga modernizacji. Niestety, w kolejnej unijnej perspektywie finansowej nie ma pieniędzy na drogi lokalne. Trudno oczekiwać, że w gminnych kasach znajdą się wolne środki. Państwo musi więc poszukać sposobu finansowania lokalnej infrastruktury drogowej. Inaczej za kilkanaście lata będziemy jeździli po autostradach, dojeżdżając do nich po dziurawych drogach gminnych i powiatowych.

Więcej obowiązków, mniej pieniędzy

Badania pokazują, że mieszkańcy chcą, by ich gmina, miasto, powiat jeszcze szybciej się rozwijały. Władzom lokalnym może być trudno spełnić te oczekiwania. – Wadliwe ustawodawstwo doprowadziło do zachwiania równowagi finansowej. Sejm nakłada na samorządy coraz to nowe zadania obowiązkowe, których realizacja wymaga coraz większych nakładów finansowych. Jednocześnie poprzez swoje decyzje zmniejsza dochody własne samorządów. W budżetach gminnych brakuje pieniędzy nie tylko na inwestycje, ale i na zadania związane z obsługą mieszkańców – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. O utracie równowagi finansowej samorządy alarmowały już od 2008 r. Dzieje się tak wskutek wprowadzonych rozwiązań, które odbierają samorządom 8 mld zł rocznie. Przygotowały obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Zakłada on przesuniecie pieniędzy podatników z budżetu centralnego do budżetów gmin, powiatów i województw poprzez zwiększenie udziału w podatku PIT, wprowadzenie ekologicznej subwencji dla gmin, na których terenie znajdują obszary chronione przyrodniczo, co ogranicza ich rozwój. O rekompensowanie tych strat występują też posłowie PSL. Ponadto projekt zakłada wyrównywanie ubytku w dochodach będących skutkiem zmian w ustawach. Zebrano 300 tys. podpisów i projekt trafił do Sejmu. Jaki będzie jego los, dziś tego nie wiadomo. Także badanie PBS pokazało, że sami mieszkańcy widzą potrzebę zwiększenia udziału samorządów w podatku PIT. Takiego zdania jest 60 proc. ankietowanych. Tylko jedna piąta z nich uważa, że powinien być utrzymany dotychczasowy status quo. Teraz 43 proc. płaconych przez Polaków podatków wraca do budżetu gmin. Tomasz Piechota, wójt gminy Jeżów, zwraca uwagę, że dla finansów samorządów lepiej byłoby, gdyby rząd płacił tyle, ile powinien za zlecone samorządom zadania. Niestety, subwencje i dotacje są niedoszacowane. W efekcie gminy muszą dopłacać z własnych kas, co rujnuje ich finanse. – Rzeczywistość jest taka, że gdyby nie zasilanie zewnętrzne, a głównie są to środki unijne, gminom trudno byłoby w ogóle funkcjonować – twierdzi wójt.

Inwestycje priorytetem

Zdaniem Mariana Zalewskiego, wójta gminy Szczurowa, priorytetem jest racjonalne gospodarowanie zasobami finansowymi. Zawsze pewniejsze są pieniądze z dotacji i subwencji. Te pozyskiwane z podatków uzależnione są od koniunktury gospodarczej. Gdy się załamuje, wpływy z nich spadają. Samo podniesienie udziału w PIT nie poprawi sytuacji dochodowej samorządów. – Lepsza jest kondycja tych, których władze często się nie zmieniają. Jeśli co kadencję jest nowy wójt, to zawsze istnieje zagrożenie, że nie będzie on planował perspektywicznie. A realna jest pokusa, że będzie chciał przypodobać się mieszkańcom, prowadząc inwestycje ponad miarę i zadłużając swoją gminę. Nie służy to stabilności jej finansów – uważa wójt Szczurowej. Aż 63 proc. respondentów badania PBS uznaje pozyskiwanie środków unijnych za priorytet dla samorządów. Mniej niż co trzeci badany uważa, że władze lokalne nie powinny uzależniać rozwoju gminy lub miasta od funduszy europejskich. Zaledwie 3 proc. jest zdania, że środki unijne nie mają znaczenia dla rozwoju miasta, gminy. Wiadomo, że by móc prowadzić inwestycje współfinansowane przez UE, samorządy muszą zgromadzić środki na tzw. wkład własny. Z jakiego źródła miałyby pochodzić te pieniądze? Zdaniem co trzeciego Polaka władze lokalne powinny otrzymywać je z budżetu centralnego. Tyle samo proponuje transfer większej części podatki dochodowego do gminnego budżetu. Podobna liczba badanych uważa, że o wkład własny muszą zadbać same gminy. Charakterystyczne, że mieszkańcy nie chcą, by samorządy zadłużały się, by móc pozyskać fundusze unijne. Za takim rozwiązaniem optuje tylko 2,6 proc. badanych. Wiele do myślenia daje to, że zdaniem ankietowanych parlamentarzyści nie tworzą prawa, które sprzyja rozwojowi Polski lokalnej. Najbardziej krytyczni są tu młodzi Polacy oraz ci w średnim wieku. Aż 89 proc. z nich uznaje, że posłowie powinni w większym stopniu współpracować z samorządami przy tworzeniu prawa dotyczącego funkcjonowania gmin i miast. Znacząca większość – 76 proc. ankietowanych – uznaje iż parlament zdecydowanie za mało działa na rzecz rozwoju Polski lokalnej. Niemal 15 proc. jest odmiennego zdania. Uważają, że wkład Sejmu w rozwój społeczności lokalnych jest optymalny. Taką ocenę wystawiają głównie mieszkańcy Śląska i Pomorza.

Budują społeczeństwo obywatelskie

Samorządy nie tylko zmieniają Polskę lokalną, ale też mają największy wkład w budowę społeczeństwa obywatelskiego. Kształtuje się ono od podstaw, od przeświadczenia, że coś możemy zmienić w swojej gminie, dzielnicy, mieście. Że jesteśmy współgospodarzami, a nie obiektem manipulacji urzędników. Chociaż mamy skłonność do niedostrzegania tych procesów, które przebiegają niezbyt szybko, to trzeba stwierdzić, że w takim właśnie stopniowym budowaniu świadomości bycia współgospodarzem swojego terenu poczyniliśmy istotne postępy. Objawia się to zarówno wtedy, gdy obywatele współpracują z wybranymi przez siebie władzami, jak wówczas, gdy przeciwstawiają się ich decyzjom. Nie ma jednak powodów do obaw, bo w ten sposób – w walce o utrzymanie szkoły, budowy drogi, ośrodka zdrowia, ocalenie starego parku – kształtuje się demokracja na najbardziej podstawowym poziomie. Dziś referendum o odwołanie wójta czy burmistrza nie jest żadnym skandalem, to także jeden z demokratycznych mechanizmów weryfikowania władz. Można więc stwierdzić, że samorządność niepostrzeżenie stała się jednym z ważnych elementów naszej codzienności. By się rozwijała potrzebuje odpowiednich warunków, a one w dużej mierze zależą od parlamentu i rządu. Krępowanie działalności samorządów, ograniczanie ich dochodów nie służą Polsce lokalnej. A nie stać nas na zahamowanie tempa jej rozwoju. Bez stworzenia samorządom możliwości inwestowania nie tylko nie wykorzystamy unijnych funduszy, ale też zmarnujemy szansę, jaką one dają na przyspieszenie poprawy poziomu życia Polaków.

Teresa Hurkała

Samorządom udało się przezwyciężyć tradycyjny polski podział na my i oni. Dzięki nim ludzie mają wpływ na to, co dzieje się w ich gminie, mieście. To fundament społeczeństwa obywatelskiego. Samorządy potrzebują dziś więcej uprawnień i więcej pieniędzy. To one są dobrymi gospodarzami, a dzięki potężnym inwestycjom zmieniają Polskę lokalną.

 

Tekst właściwy:

Samorządy cieszą się dużym poparciem społecznym i stanowią ważną część administracji publicznej. Mają znaczący wkład w rozwój społeczności lokalnych i są dobrymi gospodarzami gmin, powiatów, województw. Znają ich potrzeby oraz oczekiwania mieszkańców i potrafią je zaspokajać. Odkąd po reformie samorządowej władze lokalne przejęły na siebie ciężar rozwoju kraju, zwiększył się poziom inwestycji, a w efekcie poprawiła się jakość życia mieszkańców. Badania przeprowadzone przez PBS na zlecenie Związku Miast Polskich pokazują, że działalność samorządów jest dobrze oceniana. Ponad połowa ankietowanych uważa, że są one dobrymi gospodarzami spraw lokalnych, efektywnie gospodarują pieniędzmi, dobrze znają miejscowe potrzeby i potrafią rozwiązywać problemy. Aż 74,7 proc. respondentów zauważa rozwój swojej gminy lub miasta. Najbardziej dostrzegają to mieszkańcy czterech województw: pomorskiego (88 proc.), śląskiego (81 proc.), małopolskiego (80 proc.) i podkarpackiego (77 proc), najmniej zaś, bo poniżej 70 proc., zachodniopomorskiego, łódzkiego, opolskiego i lubuskiego, choć i te oceny trudno uznać za niskie. Zaznaczają przy tym, że tempo rozwoju powinno być jeszcze szybsze. A to oznacza przeznaczanie większych środków finansowych na inwestycje. Takie są oczekiwania 81 proc. badanych. Tylko 14,5 proc. z nich jest zadowolona z obecnego poziomu wydatków, a liczba tych, którzy chcieliby ich ograniczenia jest znikoma. Gdyby dostępna była większa pula pieniędzy, powinny być przeznaczone, zdaniem badanych, przede wszystkim na ochronę zdrowia (69 proc.), tworzenie miejsc (57 proc.) oraz na infrastrukturę drogową (55 proc.). Na kolejnych miejscach znalazła się oświata, pomoc społeczna, transport publiczny i bezpieczeństwo. Ciekawe, że ochrona zdrowia wskazywana była częściej w dużych miastach, natomiast infrastruktura drogowa na wsi. To pokazuje, jakie problemy są dla ich mieszkańców najważniejsze. Samorządy znacząco poprawiły stan dróg lokalnych, ale potrzeby są tak ogromne, że nadal wiele z nich wymaga modernizacji. Niestety, w kolejnej unijnej perspektywie finansowej nie ma pieniędzy na drogi lokalne. Trudno oczekiwać, że w gminnych kasach znajdą się wolne środki. Państwo musi więc poszukać sposobu finansowania lokalnej infrastruktury drogowej. Inaczej za kilkanaście lata będziemy jeździli po autostradach, dojeżdżając do nich po dziurawych drogach gminnych i powiatowych.

 

Więcej obowiązków, mniej pieniędzy

Badania pokazują, że mieszkańcy chcą, by ich gmina, miasto, powiat jeszcze szybciej się rozwijały. Władzom lokalnym może być trudno spełnić te oczekiwania. – Wadliwe ustawodawstwo doprowadziło do zachwiania równowagi finansowej. Sejm nakłada na samorządy coraz to nowe zadania obowiązkowe, których realizacja wymaga coraz większych nakładów finansowych. Jednocześnie poprzez swoje decyzje zmniejsza dochody własne samorządów. W budżetach gminnych brakuje pieniędzy nie tylko na inwestycje, ale i na zadania związane z obsługą mieszkańców – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. O utracie równowagi finansowej samorządy alarmowały już od 2008 r. Dzieje się tak wskutek wprowadzonych rozwiązań, które odbierają samorządom 8 mld zł rocznie. Przygotowały obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Zakłada on przesuniecie pieniędzy podatników z budżetu centralnego do budżetów gmin, powiatów i województw poprzez zwiększenie udziału w podatku PIT, wprowadzenie ekologicznej subwencji dla gmin, na których terenie znajdują obszary chronione przyrodniczo, co ogranicza ich rozwój. O rekompensowanie tych strat występują też posłowie PSL. Ponadto projekt zakłada wyrównywanie ubytku w dochodach będących skutkiem zmian w ustawach. Zebrano 300 tys. podpisów i projekt trafił do Sejmu. Jaki będzie jego los, dziś tego nie wiadomo. Także badanie PBS pokazało, że sami mieszkańcy widzą potrzebę zwiększenia udziału samorządów w podatku PIT. Takiego zdania jest 60 proc. ankietowanych. Tylko jedna piąta z nich uważa, że powinien być utrzymany dotychczasowy status quo. Teraz 43 proc. płaconych przez Polaków podatków wraca do budżetu gmin. Tomasz Piechota, wójt gminy Jeżów, zwraca uwagę, że dla finansów samorządów lepiej byłoby, gdyby rząd płacił tyle, ile powinien za zlecone samorządom zadania. Niestety, subwencje i dotacje są niedoszacowane. W efekcie gminy muszą dopłacać z własnych kas, co rujnuje ich finanse. – Rzeczywistość jest taka, że gdyby nie zasilanie zewnętrzne, a głównie są to środki unijne, gminom trudno byłoby w ogóle funkcjonować – twierdzi wójt. 

 

Inwestycje priorytetem

Zdaniem Mariana Zalewskiego, wójta gminy Szczurowa, priorytetem jest racjonalne gospodarowanie zasobami finansowymi. Zawsze pewniejsze są pieniądze z dotacji i subwencji. Te pozyskiwane z podatków uzależnione są od koniunktury gospodarczej. Gdy się załamuje, wpływy z nich spadają. Samo podniesienie udziału w PIT nie poprawi sytuacji dochodowej samorządów. – Lepsza jest kondycja tych, których władze często się nie zmieniają. Jeśli co kadencję jest nowy wójt, to zawsze istnieje zagrożenie, że nie będzie on planował perspektywicznie. A realna jest pokusa, że będzie chciał przypodobać się mieszkańcom, prowadząc inwestycje ponad miarę i zadłużając swoją gminę. Nie służy to stabilności jej finansów – uważa wójt Szczurowej. Aż 63 proc. respondentów badania PBS uznaje pozyskiwanie środków unijnych za priorytet dla samorządów. Mniej niż co trzeci badany uważa, że władze lokalne nie powinny uzależniać rozwoju gminy lub miasta od funduszy europejskich. Zaledwie 3 proc. jest zdania, że środki unijne nie mają znaczenia dla rozwoju miasta, gminy. Wiadomo, że by móc prowadzić inwestycje współfinansowane przez UE, samorządy muszą zgromadzić środki na tzw. wkład własny. Z jakiego źródła miałyby pochodzić te pieniądze? Zdaniem co trzeciego Polaka władze lokalne powinny otrzymywać je z budżetu centralnego. Tyle samo proponuje transfer większej części podatki dochodowego do gminnego budżetu. Podobna liczba badanych uważa, że o wkład własny muszą zadbać same gminy. Charakterystyczne, że mieszkańcy nie chcą, by samorządy zadłużały się, by móc pozyskać fundusze unijne. Za takim rozwiązaniem optuje tylko 2,6 proc. badanych. Wiele do myślenia daje to, że zdaniem ankietowanych parlamentarzyści nie tworzą prawa, które sprzyja rozwojowi Polski lokalnej. Najbardziej krytyczni są tu młodzi Polacy oraz ci w średnim wieku. Aż 89 proc. z nich uznaje, że posłowie powinni w większym stopniu współpracować z samorządami przy tworzeniu prawa dotyczącego funkcjonowania gmin i miast. Znacząca większość – 76 proc. ankietowanych – uznaje iż parlament zdecydowanie za mało działa na rzecz rozwoju Polski lokalnej. Niemal 15 proc. jest odmiennego zdania. Uważają, że wkład Sejmu w rozwój społeczności lokalnych jest optymalny. Taką ocenę wystawiają głównie mieszkańcy Śląska i Pomorza. 

 

Budują społeczeństwo obywatelskie

Samorządy nie tylko zmieniają Polskę lokalną, ale też mają największy wkład w budowę społeczeństwa obywatelskiego. Kształtuje się ono od podstaw, od przeświadczenia, że coś możemy zmienić w swojej gminie, dzielnicy, mieście. Że jesteśmy współgospodarzami, a nie obiektem manipulacji urzędników. Chociaż mamy skłonność do niedostrzegania tych procesów, które przebiegają niezbyt szybko, to trzeba stwierdzić, że w takim właśnie stopniowym budowaniu świadomości bycia współgospodarzem swojego terenu poczyniliśmy istotne postępy. Objawia się to zarówno wtedy, gdy obywatele współpracują z wybranymi przez siebie władzami, jak wówczas, gdy przeciwstawiają się ich decyzjom. Nie ma jednak powodów do obaw, bo w ten sposób – w walce o utrzymanie szkoły, budowy drogi, ośrodka zdrowia, ocalenie starego parku – kształtuje się demokracja na najbardziej podstawowym poziomie. Dziś referendum o odwołanie wójta czy burmistrza nie jest żadnym skandalem, to także jeden z demokratycznych mechanizmów weryfikowania władz. Można więc stwierdzić, że samorządność niepostrzeżenie stała się jednym z ważnych elementów naszej codzienności. By się rozwijała potrzebuje odpowiednich warunków, a one w dużej mierze zależą od parlamentu i rządu. Krępowanie działalności samorządów, ograniczanie ich dochodów nie służą Polsce lokalnej. A nie stać nas na zahamowanie tempa jej rozwoju. Bez stworzenia samorządom możliwości inwestowania nie tylko nie wykorzystamy unijnych funduszy, ale też zmarnujemy szansę, jaką one dają na przyspieszenie poprawy poziomu życia Polaków. 

Teresa Hurkała


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …