Polska potrzebuje debaty o gospodarce

Europejska gospodarka pogrąża się w stagnacji. Leczenie drastycznymi oszczędnościami okazuje się nieskuteczne. Cały kontynent potrzebuje impulsu rozwojowego. To, co się dzieje w Europie wpływa na Polskę. Dlatego potrzebna jest ogólnospołeczna debata o gospodarce. Jak wspierać przedsiębiorczość i nowe inicjatywy, zwiększać naszą konkurencyjność, tworzyć miejsca pracy i szukać nowych  kontaktów handlowych. Tym zagadnieniom poświęcone było przede wszystkim ostatnie posiedzenie Rady Naczelnej PSL.

– Stajemy dzisiaj wobec konieczności przeprowadzenia wielkiej debaty gospodarczej. Musimy przedstawić to, co dla rozwoju przedsiębiorczości może zrobić państwo, organizacje społeczne, samorządy. Zestawić to z oczekiwaniami przedsiębiorców, by wybrać optymalne rozwiązania. Niestety, opublikowane niedawno analizy MFW każą zweryfikować prognozy z początku roku jako zbyt optymistyczne. Dotyczy to całej Europy. Bardzo prawdopodobne jest, że zamiast umiarkowanego rozwoju, będziemy mieli w skali UE stagnację. Zerowy wzrost PKB oznacza pogłębianie się kłopotów gospodarczych kontynentu. Wydaje się, że gospodarka amerykańska dzięki taniej energii z gazu łupkowego i impulsów ze strony państwa wychodzi z załamania. Także kraje azjatyckie, choć wolniej niż do tej pory, też będą się rozwijać. Europa natomiast ma problemy i dotychczas stosowane lekarstwa nie rokują nadziei na szybką poprawę. To oczywiście rzutuje na naszą sytuację gospodarczą. Nie będzie zakładanego w budżecie wzrostu PKB, a zatem i zaplanowanych przychodów – powiedział Janusz Piechociński, prezes PSL. Wicepremier zwrócił uwagę, że powoli wyczerpują się dotychczasowe przewagi konkurencyjne, dzięki którym polska gospodarka stosunkowo łagodnie przeszła przez pierwszą fazę kryzysu, czyli niższe podatki, tania energia i niskie koszty pracy. Mamy jednak atut, mniej dostrzegany przez krajowych przedsiębiorców, a znaczący dla międzynarodowych koncernów, jakim jest stabilność polityczna i społeczna. Dla wielkiego kapitału te uwarunkowania są ważne. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by dyskusje i spory toczyły się w parlamencie czy w komisji trójstronnej, a  nie na ulicach. Obliczalność i przewidywalność są w gospodarce wielką wartością.

Wzmacniać konkurencyjność

– Stan gospodarki jest dziś wyzwaniem dla nas wszystkich. Nie tylko dla koalicji, opozycji czy przedsiębiorców. Trzeba dostrzegać wyzwania, ale i szybko reagować w kwestiach szczegółowych. Tak było na przykład z VAT na pręty stalowe. Szybkie przyjęcie odpowiedniego rozwiązania uchroniło przed wygaszeniem jeden z wielkich pieców hutniczych. Wkrótce w Sejmie pojawi się pakiet rozwiązań deregeulacyjnych. Wśród nich obowiązek 24 godzinnej obsługi importowej na granicach. Nie może być tak, jak zdarzyło się ostatnio, że prawosławne święta za naszą wschodnią granicą wywołały czterodniowe kolejki. Służby graniczne i celne nie mogą narażać firm na ogromne straty. Przecież każda strata poniesiona przez firmę oznacza uszczerbek dla dochodów budżetowych. Pewne decyzje dotyczące naszej gospodarki musimy podjąć sami, a o inne rozwiązana trzeba będzie zabiegać na forum Wspólnoty – stwierdził Janusz Piechociński. Jego resort przygotowuje obecnie dokumenty dla premiera na szczyt UE, na którym omawiany będzie plan redukcji emisji CO2 w latach 2020-2030. Jeśli zostanie przeforsowane stanowisko zwolenników radykalnych cięć, będzie to poważne zagrożenie nie tylko dla polskiej gospodarki, ale i całego europejskiego przemysłu. Europa wówczas  na własne życzenie sprawi, że jej produkty nie będą konkurencyjne w skali globalnej, a miejsc pracy na kontynencie znacząco ubędzie. Firmy przeniosą produkcję tam, gdzie będą dogodniejsze warunki. Bez wsparcia USA, Chin, Indii osamotniona Europa nie powstrzyma efektu cieplarnianego. Dlatego trzeba wypracować rozsądny kompromis pomiędzy wymogami ochrony klimatu a utrzymaniem konkurencyjności unijnej gospodarki.

Napęd da eksport

-Musimy mieć świadomość, że decyzje ważące na życiu gospodarczym zapadają nie tylko na szczeblu unijnym i rządowym, ale mamy na nie wpływ na co dzień. Dlatego apeluję do ludowców działających w samorządach, by doprowadzili do posiedzeń rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich poświęconych sprawom gospodarczym na ich terenie. Na spotkaniach z przedsiębiorcami wspólnie zastanówcie się, jak ułatwić funkcjonowanie firmom i co należy zrobić, by ściągnąć inwestorów, którzy dadzą nowe miejsca pracy. Już wkrótce z ministrem Kosiniak-Kamyszem przedstawimy do społecznej dyskusji projekt gruntownej przebudowy funkcjonowania urzędów pracy. Chcemy, by przedsiębiorcy zgłaszali zapotrzebowanie na fachowców, a urzędy, korzystając ze środków budżetowych i unijnych, proponowały najlepszym kandydatom szkolenia. To pozwoli racjonalnie gospodarować pieniędzmi i pozyskiwać wykwalifikowanych pracowników – powiedział wicepremier i minister gospodarki. Zwrócił uwagę, że aktywizacji gospodarczej służyć będzie przedłużenie funkcjonowania SSE do 2025 r. i stworzenie zachęt do działalności w nich nie tylko wielkiego kapitału, ale i rodzimego, także drobnego. Tego, który nie odpłynie z Polski, gdy pogorszy się koniunktura gospodarcza. SSE powinny stać się rozsadnikiem przedsiębiorczości. Prezes PSL przypomniał, że obecnie w Polsce jest tylko 779 przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 1000 pracowników. To pokazuje znaczenie firm średnich i małych. Tymczasem 2/3 z nich powstrzymuje się z inwestowaniem, nie chce zaciągać kredytów. Nie planuje też wyjścia z rynku lokalnego na krajowy, ani rozpoczęcia eksportu. Szansą dla nich jest tworzenie sieci kooperacyjnych. I tutaj rysuje się zadane dla administracji rządowej i samorządowej. W 2013 r. nie konsumpcja wewnętrzna, jak dotąd,  lecz eksport będzie napędem dla gospodarki, także ten na rynki pozaeuropejskie.

– Chciałbym, żebyśmy do końca lipca przeprowadzili narodową dyskusje o gospodarce z udziałem samorządów i przedsiębiorców. Byśmy przyjrzeli się w jakich obszarach blokują nas przepisy unijne, w jakich krajowe i jak można pobudzić do aktywności te firmy, które dziś nie widzą dla siebie szans rozwojowych. Wnioski z  tych spotkań powinny trafić do NKW i ministerstwa gospodarki. Tak żebyśmy mogli przedstawić naszemu partnerowi koalicyjnemu raport o rzeczywistych oczekiwaniach i potrzebach polskich przedsiębiorców. A następnie wypracować rozwiązania służące biznesowi, a w konsekwencji nam wszystkim – przekonywał wicepremier Janusz Piechociński.

Lepsze warunki dla biznesu

Także w dyskusji zwracano uwagę, jak ważne jest tworzenie sprzyjających warunków dla biznesu. To dzięki przedsiębiorcom powstają nowe miejsca pracy. A są one szczególnie potrzebne teraz, gdy ponad 2 miliony Polaków pozostaje bez zatrudnienia. Stąd – pokreślił Krzysztof Borkowski – unijne środki powinny w pierwszej kolejności trafiać tam, gdzie powstaną miejsca pracy. Należy je wydawać racjonalnie – mniej na szkolenia, bo często nic z nich nie wynika Nie da się ukryć, że nierzadko są to zmarnowane pieniądze. Można je sensowniej zagospodarować. A wyszkolenie pracowników pozostawić przedsiębiorcom. Zrobią to lepiej i taniej. Jan Bury, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL zwrócił uwagę na potrzebę zmiany zasad płacenia przez firmy podatków. Powinny uiszczać je tam, gdzie działa ich zakład produkcyjny, a nie w miejscowości, gdzie jest zarejestrowana jej siedziba. Eugeniusz Grzeszczak, wicemarszałek Sejmu, przypomniał inicjatywy ustawodawcze Klubu Parlamentarnego PSL. Wśród nich są regulacje, które wprowadzają korzystne dla przedsiębiorców rozwiązania. Można tu wymieć chociażby nowelizację ordynacji podatkowej czy ustawę, która daje możliwość kasowego rozliczania podatku VAT. Udało się ją przeforsować mimo niechęci ministra finansów. PSL wystąpi też z inicjatywą powołania rzecznika praw przedsiębiorców, który stałby na straży ich interesów. – Powinniśmy inicjować powstawanie różnych stowarzyszeń, które promują przedsiębiorczość. One się sprawdzają. Funkcjonujące w Wielkopolsce  stowarzyszenie im. Eugeniusza Kwiatkowskiego ma swoim koncie wiele działań na rzecz pobudzania przedsiębiorczości. To są konkretne inicjatywy, które dają wymierne korzyści – powiedział wicemarszałek. Senator Andżelika Możdżanowska zaznaczyła, że w przedsiębiorców trzeba inwestować. W województwie wielkopolskim samorządy od dawna z nimi współpracują, co jest korzystne dla obu stron. Dariusz Suszyński, prezes ZMW, przypomniał, że jego organizacja stawia na kreowanie postaw przedsiębiorczych wśród młodych ludzi, zwłaszcza na obszarach wiejskich. Oni mają duży potencjał, trzeba tylko umiejętnie go wykorzystać. W kraju działa już 15 inkubatorów przedsiębiorczości, Są też spółdzielnie socjalne. Prowadzone są szkolenia liderów, w których weźmie udział 500 osób. Z  kolei uczniowie szkół rolniczych wyjadą na praktyki i staże do Niemiec i Holandii.

Znosić bariery, upraszczać procedury

– Strategia rozwoju świata oparta na o wielkie korporacje przynosi poważne zagrożenia. Nie tylko ich szefowie, ale i zwykli ludzie powinni uczestniczyć w procesach gospodarczych. Chodzi tak o aktywność indywidualną, jak i o rodzinne firmy czy spółdzielczość. Niestety, traktuje się ją u nas  jako relikt z czasów PRL. Ma gorsze warunki do funkcjonowania niż firmy czy spółki. W rezultacie tworzy w Polsce tylko 1 proc. PKB, gdy w Europie – 6 proc. Zabiegajmy o lepszy klimat dla spółdzielczości i korzystniejsze regulacje. To się wszystkim opłaca – apelował Alfred Domagalski, szef KRS. Zabierający głos w dyskusji podkreślali, że należy kontynuować deregulację. Nadal bowiem istnieje wiele barier, które utrudniają na co dzień życie przedsiębiorcom. Także samorządy co raz potykają się o różne przeszkody w relacjach z nimi. Grzegorz Benedykciński wskazał na przewlekłość procedur związanych ze zmianą planów przestrzennego zagospodarowania. Inwestor musi czekać rok lub dłużej, by można było nanieść poprawki. To jest dla niego za długo. Bywa, że z tego powodu  wycofuje się z zaplanowanego przedsięwzięcia. Konieczna jest zmiana obowiązującego sytemu, inaczej inwestorzy będą uciekali. Ponadto należy ograniczyć problemy z odbiorem przez różne służby już ukończonych budów. Nierzadko jest to prawdziwa droga przez mękę – podkreślił burmistrz Grodziska Mazowieckiego. Józef Michalik, starosta lubaczowski (Podkarpacie) zwrócił uwagę na konsekwencje restrykcyjnej ustawy o zadłużeniu samorządów. Już 36 proc. zadłużenie, a więc nieprzekraczające ustawowego progu, nie pozwala na zaciąganie kredytów. To sprawia, że powiat musi pozbywać się majątku, by utrzymać płynność finansową. Władze lokalne z niepokojem patrzą na podział funduszy unijnych z budżetu na lata 2014-2020. Brakuje w nim środków unijnych na poprawę stanu dróg gminnych i powiatowych. – Nie wygospodarujemy we własnej kasie pieniędzy na infrastrukturę drogową. Nie można skupiać się tylko na budowie autostrad i dróg krajowych. Przecież do nich trzeba jakoś dojechać – zauważył Edmund Kaczmarek, starosta jędrzejowski (Świętokrzyskie).

Środki z polityki spójności także na wieś

Z unijnego budżetu na lata 2014-2020 Polska dostanie większe środki na politykę spójności. Jednak odbyło się to kosztem uszczuplenia II filaru, z którego finansowany jest rozwój obszarów wiejskich. W tej sytuacji konieczne jest zasilenie go pieniędzmi z funduszy spójności. Należy przeznaczyć je na infrastrukturę, szerokopasmowy Internet, rozwój przedsiębiorczości, a także na wodociągi, kanalizację, melioracje i gospodarkę odpadami. Zdaniem Jacka Soski wobec niedostatku środków PROW, należy wskazywać konkretne zadania, które mogą być sfinansowane z innych funduszy Rozmowy w ministerstwie rozwoju regionalnego pokazują, że są takie możliwości. Trzeba tylko odpowiednio uzasadnić konieczność wydania pieniędzy na wsparcie określonych przedsięwzięć. Jakich, jest to do ustalenia.- Rozważamy zmniejszenie środków na modernizację gospodarstw, które mógłby dostać jeden rolnik. Dzięki temu większa ich liczba skorzystałaby ze wsparcia – powiedział Stanisław Kalemba, minister rolnictwa. Zapewnił też, że zostanie zrobione wszystko, by w trybie odwoławczym uratować pieniądze, które Komisja Europejska każe Polsce zwrócić z powodu ich niewłaściwego wykorzystania. Chodzi o niemal 80 mln euro wydanych na wsparcie gospodarstw niskotowarowych w planie rozwoju obszarów wiejskich 2004-2006.

Podczas obrad został poszerzony skład Rady Naczelnej. Obecnie liczy ona 119 członków.

Teresa Hurkała                                 


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …