Europarlament przywrócił trochę normalności reformie WPR

Główną ideą jaka przyświecała polskim europosłom podczas pracy nad nową idą WPR, było zrównanie dopłat w poszczególnych krajach. Choć w najbliższe perspektywie budżetu UE na 2014-2020 jeszcze to się nie stanie, to obecnie zmiany są krokiem w tym kierunku. 

W zaproponowanym przez Komisję Europejską budżecie UE na lata 2014-2020 utrzymana została alokacja na WPR w wielkościach nominalnych – zbliżonych do perspektywy 2007-2013, ale w ujęciu realnym jest to prawie o 12 proc. mniej. W obecnej perspektywie finansowej 2007-2013 mamy do czynienia z dużym zróżnicowaniem dopłat bezpośrednich między krajami, a nawet wewnątrz poszczególnych państw. Najniższe wsparcie otrzymują trzy kraje bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia). Polska podwyższyła unijne dopłaty dla swoich rolników w obecnej perspektywie finansowej poprzez przesunięcie pewnej kwoty środków z II do I filara, a także dzięki dopłatom z budżetu krajowego. Możliwość takich dopłat do końca 2013 r. była ustalona i zapisana w naszym traktacie akcesyjnym.

Opierając się na propozycji budżetowej Komisji Europejskiej na lata 2014-2020, która jak już wspomniano utrzymuje wydatki na WPR na poziomie nominalnym w stosunku do obecnej perspektywy finansowej, aby zwiększyć dopłaty w państwach, które mają je najmniejsze, należy obniżyć dopłaty krajom, które miały je dotychczas największe, tj. m.in.: Belgii, Grecji, Włochom, Holandii, Danii, Francji, Niemcom czy Słowenii. Polska, według propozycji KE wzrost dopłat ma stosunkowo nieduży, bo na poziomie kilku procent.

W nowej perspektywie finansowej jest duże prawdopodobieństwo, że koperta I filaru WPR, tj. środków na płatności bezpośrednie dla Polski wzrośnie o ok. 5-6 mld euro. Ale ten wzrost przeznaczony jest na zastąpienie dopłat z budżetu krajowego. W przegłosowanym stanowisku eurodeputowani opowiedzieli się za nieco korzystniejszą dla Polski metodą konwergencji dopłat bezpośrednich między krajami niż zaproponowała to Komisja Europejska. Różnica na korzyść dla naszego kraju wynosi ponad 1 mld złoty w perspektywie 7 lat, ale to nie spełnia naszych oczekiwań.

Natomiast w  przypadku propozycji budżetu na II filar WPR (m.in. polityka rozwoju obszarów wiejskich, działania rolno-środowiskowo-klimatyczne, program Młody Rolnik itd.), Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi PE proponowała  utrzymać poziom zbliżony do obecnej perspektywy finansowej. Dla naszego kraju oznaczałoby to ponad 2 mld euro rocznie (tj. ponad 14 mld euro w latach 2014-2020) i utrzymanie pierwszego miejsca wśród beneficjentów.

Niemniej jednak już na ostatnim szczycie budżetowym w listopadzie 2012 r. zakładano cięcia w II filarze WPR, co według naszych nieoficjalnych wyliczeń mogłoby kosztować Polskę nawet 3 mld euro. Ponadto na najbliższym szczycie UE, który odbędzie się w dniach 7-8 lutego, planuje się kolejne cięcia w projektowanym budżecie wieloletnim UE, które mają pomóc w osiągnięciu ostatecznego porozumienia. Miejmy nadzieję, że nie dotkną one WPR i polityki spójności.

Wracając do głosowań w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Poprawki, które zakładały wyrównanie czy zmniejszenie różnic w dopłatach unijnych nie miały szans na przejście, gdyż wiązałoby się to z dodatkowym cięciem dopłat tym, którzy mają je dalej najwyższe pomimo już pewnego zmniejszenia. W zakresie finansowania dopłat w projekcie budżetu nie uwzględniono jednak zobowiązań, jakie spoczywają na UE wobec krajów, które przystąpiły do Unii w 2004 i w 2007 roku. Wypełnianie tych zobowiązań tj. wyrównania dopłat wymagało zwiększenia budżetu, a nie utrzymania go na tym samym poziomie i to w nominalnych wartościach, bo wtedy, aby zwiększyć jednym, trzeba zabierać innym.

Tak zwane zazielenienie WPR w poprawkach Komisji Rolnictwa zostało ograniczone i uproszczone. W rezultacie dywersyfikacja upraw rolnych nie będzie dotyczyła gospodarstw do 10 ha, a gospodarstwa pomiędzy 10 a 30 ha będą zobowiązane do prowadzania minimum dwóch upraw, a dopiero powyżej 30 ha minimum 3 upraw. Ponadto Parlament chce ograniczyć wymóg wyłączenia gruntów ornych na obszary prośrodowiskowe z 7 proc. do 3 proc. w pierwszym roku funkcjonowania reformy, a potem zwiększyć do 5 proc. w 2016 roku (zmiany te wejdą nie w 2014 r. a raczej w 2015 r.).

Dalsze zmiany to utrzymanie, a nawet poprawa wsparcia dla młodych rolników. Młodzi rolnicy będą otrzymywali w dalszym ciągu wsparcie z II filaru na tworzenie gospodarstw, a w ramach I filaru dostaną dopłaty wyższe nawet o 25 proc., ale maksymalnie do 100 ha.

Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Parlamencie Europejskim przyjęła również poprawkę dotyczącą definicji „aktywnego rolnika”, co powinno przyczynić się do kierowania dopłat do osób faktycznie prowadzących działalność rolniczą, a nie do tych, którzy są tylko właścicielami ziemi i bezpośrednio jej nie uprawiają. Z systemu dopłat bezpośrednich wyłączone byłyby a priori m.in. lotniska, kempingi, przedsiębiorstwa transportowe. Wprawdzie jest zapis, że „aktywny rolnik” dotyczy tych, którzy otrzymują dopłaty powyżej 5 tys. euro rocznie, ale kraje członkowskie będą mogły zmodyfikować definicję „aktywnego rolnika”, tak aby dotyczyła ona także gospodarstw, które otrzymują poniżej wspomnianych 5 tys. euro. Ustalenie zasad „aktywnego rolnika” jest dosyć trudne, ale nie można było tego problemu pozostawić samu sobie.

Istotne uproszczenia przewidziano we wsparciu gospodarstw małych, do których w UE zalicza się wszystkie te, które otrzymują dopłaty bezpośrednie poniżej 1500 euro rocznie. Jeśli któreś gospodarstwo będzie się chciało wycofać z tego programu, to jak najbardziej będzie mogło to zrobić. Wprowadzona została zasada, iż stawka ryczałtowa będzie na poziomie wynikającym z ilości hektarów. Wniosek o płatność będzie składany tylko raz, przy czym rolnik musi informować o zaistniałych zmianach. Zakłada się znaczne obniżenie liczby kontroli, szczególnie w gospodarstwach małych, ale tu powinny zostać przyjęte pewne rozwiązania krajowe, które określiłyby kryteria utrzymania ziemi w odpowiedniej kulturze.

Komisja Rolnictwa PE chce również dać możliwość kontynuowania do końca 2020 roku uproszczonego systemu płatności bezpośrednich SAPS, który obecnie obowiązuje m.in. w Polsce. Odejście od tego systemu wymagałoby dużych nakładów na tworzenie nowych programów komputerowych i dużych prac organizacyjnych. Dotyczy to zwłaszcza problemu rozdziału tzw. uprawnień.

Po raz pierwszy zgodzono się na wprowadzenie progresywnych pułapów dla płatności bezpośrednich na gospodarstwo. Według europosłów, górnym limitem płatności powinna być kwota 300 tys. euro. Ale ten tzw. capping obejmowałby już gospodarstwa, które otrzymują powyżej 150 tys. euro. Redukcja płatności ponad tą kwotę wyniosłaby 20 proc. (przedział 150-200 tys. euro), 40 proc. (200-250 tys. euro) i 70 proc. (250-300 tys. euro).

Najbardziej niekorzystna zmiana, która została wprowadzona w II filarze, dotyczy wprowadzania obowiązku przeznaczania 25 proc. jego kwoty na programy rolno-środowiskowo-klimatyczne i rolnictwo ekologiczne. To jest zbyt duże obciążenie II filaru, który musi jeszcze finansować koszty rent strukturalnych przyznanych w obecnej perspektywie finansowej, czy zobowiązań wynikających z umów zalesieniowych.

Proponowana reforma ogranicza w sposób istotny interwencję na rynku rolnym. Nie podnosi cen referencyjnych i nie przedłuża okresu kwotowania mleka, o co zabiegało wiele krajów, w tym Polska. W obecnym systemie kwotowania również mieliśmy sytuacje kryzysowe, a ceny mleka spadały poniżej progu opłacalności. Ponadto zakłada się przedłużenie kwotowania produkcji cukru do roku gospodarczego 2019/2020, co daje pewne korzyści rolnikom. Nieudana reforma rynku cukru z 2006 r. doprowadziła do zbyt dużego wzrostu jego cen, co podraża koszty przetwórstwa rolno-spożywczego, a za to wszystko wyższe ceny zapłacić musi konsument. Utrzymania kwot cukrowych najbardziej bronili Francuzi i Niemcy, którzy najwięcej zyskali na wspomnianej reformie rynku cukru. Również wprowadziły one korzystne rozwiązania związane z uprawą winorośli, co jest szczególnie ważne dla krajów południowych.

Reforma nie odnosi się w sposób istotny do warunków produkcji roślinnej na rzecz biopaliw, a także nie tworzy instrumentów na rzecz wzrostu produkcji rolniczej, która rośnie w innych regionach świata, a w Unii Europejskiej ciągle prowadzi się działania ograniczające produkcję.

Czesław Siekierski

Poseł do Parlamentu Europejskiego

Wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi

 


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …