VAT od dochodów, a nie od strat

Wiele firm musi płacić VAT od pieniędzy, których nie dostały. To grozi bankructwem. Konieczne są zmiany, bo gospodarka jest ważniejsza niż doraźny interes skarbu państwa. Wicepremier Waldemar Pawlak zabiega o korzystne dla przedsiębiorstw rozwiązania. Służyć ma temu kolejna ustawa deregulacyjna, która poprawia warunki dla biznesu.

Na wniosek ministra gospodarki rząd przyjął propozycje zmian, które ułatwią prowadzenie działalności gospodarczej. Poprawią płynność finansową przedsiębiorstw, zmniejszą zatory płatnicze i zwiększą dyscyplinę rozliczeń finansowych między firmami. Ograniczą też obowiązki administracyjne. Są one nie tylko uciążliwe, ale i bardzo kosztowne. Ich wielkość szacuje się na 2,9 proc. PKB. Projekt nowych rozwiązań wprowadza uproszczenia w systemie podatkowym, a dzięki jawności interpretacji decyzji wydawanych przez organy publiczne (ZUS, KRUS, NFZ, urzędy podatkowe) zwiększa pewność działania przedsiębiorców. – Poprawa płynności finansowej, wsparcie inwestycji, ograniczenie obowiązków informacyjnych i promowanie społecznej odpowiedzialności biznesu ułatwią prowadzenie działalności gospodarczej w naszym kraju – przekonuje wicepremier Waldemar Pawlak. Propozycje zmian były konsultowane z organizacjami gospodarczymi i regionalnymi izbami obrachunkowymi. Powinny zostać przyjęte przez Sejm do końca tego roku. Nowe regulacje wpisują się w zapisy Konstytucji RP. Artykuł 20 wyraźnie mówi, że „społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Polski”.

Stop drodze na skróty

Fala bankructw firm budowalnych to sygnał, jak niebezpieczne dla całej gospodarki są zatory płatnicze, zwłaszcza w sytuacji osłabienia gospodarczego. W tych warunkach kondycja przedsiębiorstw jest chwiejna, przetrwanie lub upadek mogą zależeć od stosunkowo niewielkich kwot. Przedsiębiorcy alarmują też, że nowa polityka banków niesłychanie utrudnia pozyskiwanie kredytów. A nie wszystkie firmy dysponują własnymi środkami. Wiele z nich skazanych jest na zewnętrzne zasilanie. W tej sytuacji część z nich szuka drogi na skróty. Nie płacą na czas należności i, jak zauważa Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, uczynili z tego istotny element działalności gospodarczej. Dysponują de facto darmowym, nieoprocentowanym kredytem kupieckim. Tego typu praktyki należy ograniczyć, by mogły zmniejszyć się zatory płatnicze. Są one jak piasek sypany w tryby gospodarczej machiny. Nie tylko spowalniają obieg pieniądza, ale szkodzą, bo podważają wzajemne zaufanie. Sądowa egzekucja należności jest u nas bardzo długotrwała. Jak twierdzi Jeremi Mordasewicz, ekspert Lewiatana, trwa ona ponad rok, co sprawia, że nierzetelni płatnicy czują się bezkarni. Od początku roku zbankrutowało 170 firm budowlanych. Padły one ofiarą zaległości płatniczych. A przecież większość z nich miała prawo liczyć, że skoro głównym inwestorem przedsięwzięcia, w którym biorą udział, jest państwo, to należności będą regulowane na czas. Przed wojną, gdy budowano Centralny Okręg Przemysłowy, państwowy inwestor by gwarantem rzetelności wszelkich rozliczeń. Uważano, że warto zrezygnować z innych zajęć, bo na tej budowie praca będzie oszacowana najrzetelniej, a należności wypłacone w terminie.

Poluzowanie gorsetu

To, co się stało w związku z inwestycjami drogowymi obecnie, jest zupełnym zaprzeczeniem dobrej praktyki i rzetelności. Umowy powinny być dotrzymywane, a nie egzekwowane dopiero przez sądy. Inaczej normalny obrót gospodarczy stanie się niemożliwy. Dodatkowym obciążeniem dla firm borykających się z zatorami płatniczymi są obciążenia wobec skarbu państwa. Muszą odprowadzać VAT nawet od transakcji, za które nie zapłacono. Nie jest to wcale błahe obciążenie, zwłaszcza w sytuacji, gdy firma ma chwiejną równowagę płatniczą. 23 proc. ubytek z kasy może doprowadzić do upadłości. Wiadomo zaś jak rygorystycznie i skutecznie urzędy skarbowe ściągają swoje należności. Obecnie w UE firmy mają dwie możliwości regulowania podatku VAT. Pierwsza tzw. memoriałowa wymaga uiszczenia opłaty po wystawieniu faktury. Dogodniejsza dla przedsiębiorstwa metoda kasowa przewiduje zapłatę VAT dopiero po otrzymaniu należności za towar bądź usługę. Te regulacje są jednak zarezerwowane dla mniejszych firm, wykazujących roczne obroty do 2 mln euro. W Polsce z metody kasowej mogą korzystać te, które wykazują obroty mniejsze niż 1,2 mln euro. Wicepremier Waldemar Pawlak postuluje dostosowanie naszego ustawodawstwa do unijnego i podniesie limitu do 2 mln euro. Jednak racje szefa resortu gospodarki zderzają się w tej kwestii z argumentami ministra finansów, wskazującego na możliwe uszczuplenie wpływów do kasy państwa. W rzeczywistości na rozwiązania dotyczące gospodarki trzeba patrzeć w innej perspektywie czasowej niż tylko doraźnej. Poluzowanie gorsetu przepisów w dalszej perspektywie jest korzystne dla finansów państwa.

Rzetelność w biznesie

Przedsiębiorcy zwracali od dawna uwagę, jak niebezpieczny jest dla mniejszych firm, korzystających z metody kasowej, przepis nakazujący zapłacenie w ciągu 3 miesięcy podatku VAT, niezależnie od tego, czy otrzymały zapłatę od dłużnika. To powiększało straty firm zaangażowanych w rozliczenia z przedsiębiorstwami konsekwentnie niepłacącymi, albo tymi, które już zbankrutowały. Jest to haracz od pieniędzy, których pewnie nigdy nie da się wyegzekwować. Wprowadzenie zasady, zawartej w pakcie deregulacyjnym, że VAT płaci się od środków faktycznie wpłaconych na konto, uzdrowi sytuację. Tym bardziej, że z kolei firma, która nie uregulowała należności, nie będzie mogła podatku VAT sobie odliczyć. Regulacje dotyczące zmian podatkowych zostały uzgodnione z ministerstwem finansów. Dotyczy to także szybszego rozliczania ulgi za tzw. złe długi. Chodzi o zwrot VAT firmie rozliczającej się metodą memoriałową w przypadku, gdy kontrahent nie zapłacił za wystawioną fakturę. Te i inne zmiany, poprawiające warunki funkcjonowania biznesu, to krok w stronę przywracania normalności w gospodarce. Nierzetelność nie może się opłacać.

Teresa Hurkała

 


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • O pomocy koordynatorów rodzinnej pieczy zastępczej

    Powiaty powinny zwiększyć częstotliwość kontroli Działalność koordynatorów rodzinnej pieczy zastępczej jest na ogół dobrze zorganizowana. W zawodzie jest jednak nadal …

  • Bliski koniec Mieszkania Plus

    Kończy swój żywot jedna ze sztandarowych inicjatyw rządu Zjednoczonej Prawicy. Miało być 100 tys. mieszkań jeszcze do końca pierwszej kadencji, …

  • Przeładowane ciężarówki rozjeżdżają drogi w miastach

    O ruchu pojazdów przeciążonych na obszarach zurbanizowanych Organy administracji publicznej nieskutecznie przeciwdziałały poruszaniu się pojazdów przeciążonych po drogach przebiegających przez …