Chcesz podwyżki? Zapomnij o tym na trzy lata!

Ostatni komunikat GUS na temat wynagrodzenia Polaków nie pozostawia złudzeń. Jest źle. Jakby tego było mało organizacje skupiające przedsiębiorców twierdzą, że będzie jeszcze gorzej. I to, co najmniej przez najbliższe 2-3 lata.

Według GUS, w lipcu przeciętne wynagrodzenie pracowników w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 3700 zł. W porównaniu z lipcem ubiegłego roku było ono wyższe o 2,4 proc, ale w porównaniu z czerwcem tego roku – niższe o 1,5. Nie ma się więc z czego cieszyć. Zdaniem GUS pracodawcy nie kwapią się z podwyżkami, bo po pierwsze nie wiedzą, co będzie, a po drugie na rynku jest ogromna podaż siły roboczej. Dlatego nie obawiają się, że zabraknie im rąk do pracy.

Autorzy raportu firmowanego przez Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan sprawy nie stawiają tak kategorycznie. Wprawdzie Polacy o podwyżkach mogą raczej zapomnieć, ale firmy (zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw) mając do wyboru: przyjmować nowych pracowników, czy dać nieznaczne podwyżki starym, wybierają tę drugą opcję. Z jednym  zastrzeżeniem – wszystko zależy od branży.

13 proc. przebadanych przez Lewiatana firm planuje w ciągu kilku najbliższych miesięcy nieznaczne zwiększenie zatrudnienia. Prawie 9 proc. twierdzi, że jednak będzie zwalniać. Blisko 78 proc. firm deklaruje, że utrzyma zatrudnienie na dotychczasowym poziomie, jeśli tylko warunki na to pozwolą.

Badania rzucają także światło na zróżnicowanie regionalne podwyżek i obniżek. W Wielkopolsce 26 proc. firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw zakłada wzrost zatrudnienia, a 7,6 proc. chce zwalniać. W Zachodniopomorskim – odwrotnie. 20 proc. firm chce ograniczać zatrudnienie, a 9,8 proc. – przyjmować do pracy. Zła sytuacja na północnym-zachodzie kraju ma związek z osłabieniem gospodarki Niemiec. Zmniejszył się zwłaszcza popyt na usługi „turystyczno-medyczne”. Zdaniem autorów raportu najgorsze prognozy są w budownictwie, najlepsze – w hotelarstwie i gastronomii.

Dwie trzecie badanych przedsiębiorstw twierdzi, że chce inwestować w rozwój pracowników. Niestety, 60 proc. właścicieli firm uważa, że ważniejsze jest inwestowanie w majątek trwały niż w ludzi. Tylko tam, gdzie zatrudnia się wysokiej klasy specjalistów tendencje są inne. Ale w firmach produkcyjnych (a nie np. doradczych) jest tendencja większej dbałości o środki produkcji niż pracowników.

Zdaniem autorów raportu wzrost zatrudniania w całym 2012 roku wyniesie zaledwie 0,2-0,3 proc. Oczywiście, jak zwykle, jako antidotum na kryzys przedsiębiorcy wskazują elastyczne formy zatrudniania, w tym – umowy śmieciowe. Ale też faktem jest, że od grudnia 2011 r. do lipca 2012 r. wartość depozytów należących do przedsiębiorstw w bankach zmniejszyła się o 24 mld zł, czyli o 12 proc. Efektem słabego wzrostu wynagrodzeń i braku wzrostu zatrudniania (a także inflacji) jest zmniejszenie w lipcu funduszu płac (rok do roku) o prawie pół miliarda złotych.

(M.F.)


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …