„Janosik” pustoszy mazowieckie szpitale

Na Mazowszu leczą się pacjenci z całej Polski. Mimo to szpitalom obcina się dotację, by móc dofinansować placówki w innych regionach. W ten sposób mazowieckie szpitale są podwójnie obciążane finansowo.

Ewa Łagońska, szefowa departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego uważa, że nowy plan NFZ sprawi, iż finansowanie świadczeń specjalistycznych na Mazowszu spadnie o 5,5 proc., a lecznictwo szpitalne straci aż 11 proc. środków, jakie ma do dyspozycji w roku 2012. A wszystko to dzieje się w regionie, do którego ciągną obywatele całej Polski, nie tylko w poszukiwaniu pracy, ale także w poszukiwaniu lepszej służby zdrowia. Oczywiście, pacjenci z Polski polują głównie na specjalistyczne usługi w szpitalach klinicznych, ale często są również leczeni w placówkach wojewódzkich i powiatowych Mazowsza.

Paradoks polega też na tym, że kwoty składek na ubezpieczenie zdrowotne wpłacanych przez pacjentów z Mazowsza z roku na rok są wyższe. W roku 2009 było to 8,8 mld zł, rok później – 9,2 mld zł, a w roku 2011 – już 9,7 mld zł. Tak wynika z danych ZUS. Co się dzieje z tymi pieniędzmi? W dużej mierze są transferowane w inne rejony Polski.

Na kłopoty – samorząd!

Pracownicy mazowieckiej służby zdrowia wystosowali list do premiera Tuska. Jest to akt prawdziwej desperacji. Autorzy zwracają w nim uwagę, że płacone rokrocznie przez samorząd Mazowsza „janosikowe” doprowadzi w szybkim tempie do destabilizacji budżetu województwa. W tym roku Mazowsze jest zmuszone przekazać innym województwom aż 659 mln zł. A wszystko to dzieje się w sytuacji, w której co trzecia gmina w regionie należy do najbiedniejszych w Polsce. Zwykle, gdy mówi się o Mazowszu, rozmówca ma w oczach rozmach i bogactwo stolicy. Tymczasem wystarczy wyjechać 50 km dalej, by znaleźć się w prawdziwej Polsce C.

Bożenna Pacholczyk, wiceprzewodnicząca Sejmiku Województwa Mazowieckiego twierdzi, że urząd nie domaga się bynajmniej zwolnienia Mazowsza z „janosikowego”. Chodzi po prostu o postawienie wielu spraw z głowy na nogi, czyli, w tym wypadku, o ustalenie progu procentowego na takim poziomie, by np. wpłata z Mazowsza na rzecz innych regionów nie mogła przekroczyć 30 proc. wpływów z podatków. Teraz, bywa, że przekracza 60 proc. W najtrudniejszym dla województwa roku samorząd oddał państwu, w formie „janosikowego”, 939 mln zł. A w ciągu ostatnich ośmiu lat Mazowsze wpłaciło, z tego tytułu, do budżetu państwa ok. 5 mld zł. Teraz samorządowcy mówią: dość!

Zamknąć szpitale w połowie roku?

W czasie, kiedy Mazowsze oddawało gros swych środków dla innych , czyli w okresie, kiedy de facto wojewódzkie i powiatowe szpitale na Mazowszu zostały, z powodu „janosikowego” odcięte od wsparcia, uległ zmianie algorytm naliczania środków przez NFZ. Czyli, ci którzy najbardziej dzielą się z innymi, jednocześnie od NFZ-u dostana najmniej. Już dziś, mimo że do końca roku daleko, wiadomo, że mazowieckie szpitale nie dostaną pieniędzy za tzw. nadwykonania. Czyli za usługi, które świadczyły pacjentom wtedy, kiedy zabrakło już pieniędzy z kontraktu. Problem nadwykonań powtarza się co roku i co roku odbywają się na tym tle karczemne awantury. Wiele szpitali, gdyby chciało liczyć się z finansowaniem NFZ-u, już w połowie roku powinno przestać przyjmować pacjentów. Ale jak tu przestać przyjmować chorych ludzi? Zwłaszcza bardzo chorych, którzy przyjeżdżają z całej Polski? Czasem wiele kilometrów?

Warto w tym momencie wspomnieć o pewnym akcie prawnym przyjętym przez Sejm w lipcu ubiegłego roku, a obowiązującym od tego roku. Chodzi o ustawę o działalności leczniczej. Kładzie ona nacisk na zarządzanie placówkami służby zdrowia, ale także nakłada na samorządy, jako organy założycielskie wielu szpitali i przychodni, obowiązek pokrywania strat szpitali. Zgodnie z ustawą samorząd może zlikwidować placówkę, która jest tak zadłużona, że nie rokuje nadziei. Jednym aktem prawnym udało się państwu zrzucić kolejne obowiązki na barki samorządów. Teraz, kiedy Narodowy Fundusz Zdrowia sukcesywnie obniża środki na leczenie można będzie powiedzieć, że to samorządy nie sprostały zadaniu.

Jedno jest pewne w tym niepewnym świecie: przełom roku, za sprawą NFZ, będzie jak zwykle gorący. Samorządowcy mówią jednak, że już jesień może obfitować w różne nieprzyjemne wydarzenia. Ludzie chorują przez cały rok, a nie tylko w pierwszych miesiącach budżetowych, kiedy szpitale mają jeszcze jakieś środki. Na razie Sejmik Województwa Mazowieckiego przygotował dwa projekty ustaw: jeden samorządowy, drugi obywatelski. Oba mają trochę ucywilizować sytuację. Jeżeli, oczywiście, posłowie znajdą czas, aby się nimi zająć.

Magdalena Foland


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …