Samorządowcy kontra nauczyciele

Na jesieni zapowiada się ostra walka samorządowców z nauczycielskimi związkami zawodowymi. Ci pierwsi obiecują przemarsz przez Warszawę i różne formy protestu, przedstawiciele związków odpowiadają, że w tak złej sytuacji środowiska oświatowe nie były jeszcze nigdy. Chodzi, jak zwykle w takich sporach o pieniądze. A konkretnie o Kartę Nauczyciela i subwencję oświatową.

Karta i wynikające z niej przywileje wykańczają finansowo gminy. Z kolei subwencja oświatowa, jaką państwo płaci samorządom na każdego ucznia jest zbyt mała, by pokryła koszty prowadzenia szkół. Gminy wydają dziś znaczną część swoich budżetów na potrzeby oświaty. I mają dość! Wiele małych gmin twierdzi, że z powodu zadań oświatowych nie będzie w stanie domknąć swoich budżetów. Samorządowcy liczą na zmiany w Karcie Nauczyciela i w ustawie oświatowej. Jeżeli rząd nie zajmie się na poważnie tymi sprawami, pomoc obiecują posłowie z Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Mogą oni wnieść do laski marszałkowskiej projekt poselski, w którym zawarte byłyby propozycje samorządowców.

Jeszcze nigdy sytuacja nie była tak napięta. Wprawdzie już od dawna wszystkie rozmowy z gospodarzami gmin zawsze schodziły na tematy oświatowe, ale dzisiaj samorządowcy stawiają sprawy na ostrzu noża. Albo rząd i parlament im pomogą, albo na ulicach stolicy zrobi się gorąco.

Nauczyciele nie mają zamiaru dobrowolnie rezygnować z tego, o co całymi latami walczyli. Zapisy zawarte w Karcie Nauczyciela są, ich zdaniem, nie do ruszenia. Związkowcy przypominają także, iż za chwilę wiele tysięcy nauczycieli, z powodu niżu demograficznego i likwidacji szkół, znajdzie się na bruku. Pomiędzy przedstawicielami różnych związków nie ma zgody co do liczb. Związek Nauczycielstwa Polskiego twierdzi, że z końcem wakacji 7,5 tysiąca nauczycieli straci pracę w całym kraju, a co najmniej dwa razy tyle, będzie miało zmniejszony wymiar godzin lekcyjnych. Według danych zawartych w raporcie, który powstał po przeprowadzeniu specjalnej ankiety przez Głos Nauczycielski, pracę w szkole straci 18 tysięcy belfrów. A organizacja „Sierpień 80” i Polska Partia Pracy zapowiadają (nie wiadomo na podstawie jakich danych), że zwolnionych zostanie w oświacie nawet 30 tys. osób.

Bez względu na to, które z przytoczonych danych są prawdziwe, faktem jest, że coraz więcej szkól znika z oświatowej mapy Polski. Mimo że mamy dopiero połowę wakacji w wielu gminach toczy się bój o likwidację (bądź pozostawienie przy życiu) placówek oświatowych. Zwłaszcza małych szkół w małych gminach. Z Polski dobiegają sygnały, że władze lokalne przekazują prowadzenie szkół komu się da: stowarzyszeniom rodziców, stowarzyszeniom mniejszości narodowych, osobom fizycznym, a nawet spółkom komunalnym. Rodzice walczą o szkołę, nauczyciele ich w tym wspierają lub inspirują, a wszyscy dla wójta mają jedną propozycję – jeśli chce robić oszczędności, niech ograniczy zatrudnienie urzędników w gminie.

Samorządowcy mają pretensje do rządu, że ten biernie przygląda się rozwojowi wydarzeń. Ich zdaniem rządzący boją się nauczycieli (którzy potrafili strajkować nawet w czasie matur). Dlatego tak trudno o decyzje, które mogłyby pomóc gminom. Oprócz zmian w Karcie Nauczyciela i w ustawie oświatowej powinna także nastąpić nowelizacja ustawy o finansowaniu samorządów.

(M.F.)

 

 


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …