Runęła złota piramida

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego bada konta Amber Gold i dokonywane na nich operacje. Według wstępnych ustaleń mogło przez nie przepłynąć nawet 2 mld zł. Istnieje podejrzenie, że część środków przetransferowano za granicę. To wskazywałoby na pranie brudnych pieniędzy. Prokuratura jak na razie postawiała prezesowi Amber Gold Marcinowi P. sześć zarzutów. Nie zdecydowała się jednocześnie wystąpić do sądu o areszt tymczasowy.

Tysiące klientów Amber Gold czuje się oszukanych. Powierzyli swoje oszczędności parabankowi, licząc na ogromne zyski. Teraz tracą nadzieje, że odzyskają choć część zainwestowanych pieniędzy.

– Założyłem w Amber Gold lokatę na 65 700 zł. Wypłata miała być dokonana 19 lipca. Obiecano mi, że pieniądze dostanę. Przelewu jednak nie ma. Dzwoniłem na wszystkie możliwe linie telefoniczne. Nikt ich nie odbiera. Zostałem na lodzie – bez pracy i bez pieniędzy. Co robić?

– Od wczoraj jestem w ogromnym stresie. Ulokowaliśmy z mężem 125 tys. zł na pół roku. Lokata kończy się pod koniec października. Inwestujemy w Amber Gold od ponad roku i wszystko było OK. Teraz modlę się, aby nas nie nabili w butelkę. Czy kiedykolwiek odzyskam wpłacone pieniądze?

Takie dramatyczne pytania można przeczytać na stronie internetowej kancelariakrakow.com. Podobne zadaje sobie 7 tysięcy osób, które zainwestowały w parabanku swoje pieniądze. Często są to oszczędności całego ich życia. Wśród klientów jest wiele starszych osób. Lokowali tysiące złotych w Amber Gold zanęceni wysokim – nawet do 16,5 proc. rocznie – oprocentowaniem lokat i zabezpieczeniem ich w złocie. Zachęcały ich do tego ogromne ogłoszenia w prasie, na billboardach, w siedzibach firmy oraz na jej stronie internetowej firmy. Wpłacając pieniądze, ludzie już liczyli, ile na tym zarobią. Wychodziło im, że dużo więcej niż gdyby lokowali je na bankowych lokatach, które oferują najwyżej 6 proc. w skali roku. Trzeba przyznać, że właścicieli Amber Gold zadbał o „wiarygodność” swojej firmy. Jej oddziały niczym nie różniły się od bankowych. Magnesem było też zabezpieczenie lokat w złoto, które dla wielu nadal jest najlepszym gwarantem. Oczywiście, nikt ich nie informował, że jak każdy surowiec na rynku metali podlega dużym wahaniom – nawet 5 proc. w ciągu jednego dnia. Nikt też im nie mówił, że kurs złota ustala dowolnie Amber Gold.

Tajemnica sukcesu

Tajemnicą sukcesu Amber Gold był dobry marketing, brak podatku od zysków kapitałowych, naiwność klientów i ich nadzieja na szybki zysk. Większość podpisujących umowy nie czytała ich dokładnie. A można było się dowiedzieć, ile traci się na jej zerwaniu. Kary te ustalono na 19,5 proc. wartości na dzień zawarcia. Owszem, posiadacz kontraktu mógł zażądać odkupienia swojego złota. Ale taka operacja byłaby dla niego kosztowna. Obciążała go nie tylko sama kara, ale też bił go po kieszeni niekorzystny dla niego kurs złota. Przy 20 tys. lokacie można było stracić nawet 8 tys. zł. Niestety, klienci parabanków zapominali, że nie ma szybkiego i dużego zysku bez ryzyka. Stając się klientem parabanków, wchodzi się na pole minowe. Nigdy nie wiadomo, gdzie jest podłożona bomba. Ostrzegała przed tym Komisja Nadzoru Bankowego, wpisując Amber Gold, Finroyal i podobne im firmy na listę ostrzeżeń publicznych, zarzucając im, że prowadzą działalność bankową bez zezwolenia, a w szczególności, że przyjmują wkłady pieniężne i obciążają je ryzykiem. Niestety, te ostrzeżenia albo nie dotarły do ludzi, albo też nie przywiązywali do nich należnej wagi. Być może myśleli, że KNF działa w interesie banków, które traciły klientów.

Niemoc instytucji państwa

Premier Donald Tusk przyznał, że państwo okazało się nie przygotowane do funkcjonowania takich firm na rynku finansowym, jakim jest Amber Gold. Wprawdzie służby państwowe upubliczniły swoje zastrzeżenia wobec niego, ale ta informacja nie przekonała wszystkich. Zawiodły jednak sądy i prokuratura. Podstawowy zarzut wobec nich to, jak człowiek, skazany prawomocnie przez sądy za oszustwa finansowe, mógł zarejestrować w KRS firmę, która prowadziła działalność bankową. Kodeks spółek handlowych wyraźnie mówi, że osoba skazana za przestępstwa przeciwko mieniu (kradzież, oszustwa, przywłaszczenie, wyłudzenie) nie może pełnić funkcji zarządu przez 5 lat od uprawomocnienia się wyroku sądowego. Prawo nie pozwala na to, ale, jak pokazuje przykład Amber Gold nie jest egzekwowane. Ponadto KNF już trzy lata temu zgłosiła do gdańskiej prokuratury zawiadomienie, że istnieje podejrzenie, iż firma Marcina P. prowadzi działalność niezgodną z prawem, gdyż wykorzystuje depozyty klientów do wypłaty pożyczek. Prokuratura postępowanie umorzyła, podobnie jak i następne. Dziwić powinno też postępowanie sądów. Za oszustwa finansowe Marcin P. wyroki skazujące dostawał w zwieszeniu, choć po pierwszym działał w recydywie. Amber Gold nie miał pozwolenia na handel złotem. Obrót nim, jako działalność kantorowa, wymaga zgody NBP. Nikt jednak Marcina P. nie sprawdzał. Na to, co dzieje się w parabankach nie reagowały dostatecznie urzędy powołane do ochrony interesów konsumentów – np. UOKiK.

Czy odzyskają pieniądze?

Dziś klientów Amber Gold interesuje jedno – czy zdołają odzyskać zainwestowane pieniądze. Niestety, mogą mieć z tym poważne kłopoty. Właściciel Amber Gold  sprytnie wykorzystywał niemoc instytucji państwowych do egzekwowania prawa. Czy działalność parabanków (wartość tego rynku analitycy firmy Deloitte oceniają na 2 mld zł) powinna być zakazana? Zdaniem ekspertów – nie. Mamy swobodę działalności gospodarczej i nie należy jej ukrócać. Jednak urzędy powinny reagować, gdy dochodzi do nieprawidłowości i mieć pod lupą osoby, którzy już mają na swoim koncie wyroki za oszustwa. Trudno jest zabronić ludziom zakładać lokaty w firmach typu Amber Gold czy Finroyal. Każdy ma prawo robić z swoimi pieniędzmi, co mu się żywnie podoba. Jednak wszyscy mamy prawo oczekiwać od państwa, że jego instytucje należycie będą wywiązywać się ze swoich obowiązków.

Teresa Hurkała


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …