Trybunał konstytucyjny wydał wyrok na działkowców

Działkowcy po wyroku Trybunału są przerażeni i rozżaleni. Obawiają się, że stracą swoje ogrody i nie dostaną za nie żadnych odszkodowań. Do tej pory gwarantem ich praw był PZD, który niezwykle skutecznie blokował wszelkie zakusy przejęcia ziemi działkowców przez władze. Teraz dla milionów Polaków zaczęło się odliczanie. Jeśli Sejm w ciągu półtora roku nie uchwali nowej ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych, kilka milionów działkowców może stracić swoją ziemię. Taki przebieg sprawy cieszy najbardziej deweloperów, którzy od lat ostrzyli sobie zęby na tereny zajmowane przez działkowców.

Trybunał uznał, że 24 przepisy ustawy z 50, są sprzeczne z konstytucją. Największe zarzuty sędziowie mieli do pozycji, jaką dawała ona Polskiemu Związkowi Działkowców. Do tej pory tylko PZD mógł otrzymywać od organizacji państwach lub gmin nieodpłatnie tereny pod ogrody działkowe. – Nie ma wolności wyboru formy, w jakiej obywatele chcą się organizować, a PZD ma monopol na zrzeszanie działkowców – argumentował Trybunał.

Jednak przedstawiciele działkowców w wyroku Trybunału widzą drugie dno. Według nich zaskarżenie ustawy o Rodzinnych Ogrodach Działkowych to nic innego jak próba likwidacji terenów działkowych i sprzedanie ich deweloperom. – Ta ustawa dla ogrodów działkowych była najważniejszym aktem prawnym. Teraz ten akt legł – mówi Eugeniusz Kondracki prezes PZD. – Działkowcy zostali pozbawieni wszystkich praw. Tam, gdzie tereny są wartościowe, można powiedzieć, los jest przesądzony. Te ogrody znikną z powierzchni ziemi. Od 20 lat szuka się klucza, by otworzyć dostęp do ogrodów. Teraz się znalazł – dodał.

Teresa i Roman Opolscy, działkowcy z Warszawy, ogłoszenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego oglądali w telewizji. Widać było po nich jak bardzo się denerwują. Od kilku tygodni niemal wszystkie ich rozmowy krążyły wokół jednego temat: Co zadecydują sędziowie? Działka to oprócz 40 metrowego mieszkania na Ursynowie ich jedyny majątek. Uprawiają ją prawie 50 lat. – To nasze całe życie – mówi pani Teresa. – Mam tam kwiaty i krzewy ozdobne, trochę warzyw i jedną jabłoń. Cztery lata temu myśleliśmy, że po zimie już nic z niej nie będzie, ale mąż się uparł, że ją uratuję. Zaczął stosować jakieś specjalne odżywki, kupować specjalistyczne książki i uratował. Przez trzy lata prawie nie dała owoców, ale w tym roku zanosi się, że znowu obrodzi – dodaje. Państwo Opolscy o swoim ogrodzie mogą opowiadać godzinami. Pamiętają nawet ile łubianek malin zebrali 20 lat temu. Gdy sędziowie ogłosili swój wyrok, oboje długo siedzieli w milczeniu. Choć pan Roman jest twardym mężczyzną jego oczy zaszkliły się od łez. – Nie zabiorą jej nam, prawda? – zapytała szeptem pani Teresa, jakby liczyła, że przez telewizor usłyszy ją sędzia wyjaśniający właśnie werdykt Trybunału. Takich ludzi jak państwo Opolscy w Polsce jest kilka milionów. Są to osoby przeważnie starsze i schorowane, dla których posiadanie ogrodu jest jedynym powodem by wyjść z domu.

Niemal wszystkie ugrupowania parlamentarne zapowiedziały, że przygotują swoje ustawy w sprawie Rodzinnych Ogrodów Działkowych. Jedynie PSL wezwał do współpracy w tym zakresie wszystkie siły politycznych, tak aby pod głosowanie trafił jeden projekt. – Chcemy by każdy kluby parlamentarny zgłosiły po dwóch ekspertów, tak aby prace nad ustawą ruszyły jak najszybciej – mówi Stanisław Kalemba, poseł PSL. – W ten sposób unikniemy tarć politycznych i zajmiemy się jedynie pracą legislacyjną. Ta sprawa dotyczy wielu milionów osób i nie możemy sobie pozwolić na to, żeby ich zawieść – dodał.  Poseł przyznał też, że bardzo go niepokoi orzeczenie trybunału w sprawie PZD i jego rzekomego monopolu względem innych organizacji zrzeszających działkowców. – W Niemczech, które są przecież państwem prawa, działa jeden Krajowy Związek Działkowców i nikt nie mówi, że jest to działanie monopolistyczne. Brak w Polsce jednego silnego związku działkowców może bardzo osłabić pozycję osób uprawiających rodzinne ogrody. Myśmy już tą lekcję przerobili w przeszłości na przykładzie Państwowych Gospodarstw Rolnych. Brak silnego przedstawicielstwa krajowego, sprawił że pół miliona osób  nie dostało żadnych odpraw za kilkadziesiąt lat ciężkiej pracy. Obawiam, że podobnie może być z działkowcami – przestrzega poseł Kalemba. Dodaje jednocześnie, że likwidacja działek w miastach byłaby ogromnym marnotrawstwem. – Te ogrody są płucami dużych aglomeracji miejskich, a za ich utrzymanie miasto nic nie musi płacić. To co dają działkowcy mieszkańcom Warszawy, Szczecina, Wrocławia i wielu innych  miast i miasteczek jest bezcenne – podkreśla. Z posłem PSL zgadza się również Marek Wróblewski, architekt krajobrazu. – Jeśli włodarze dużych miast przerobią działki na osiedla, popełnią zbrodnię, której nikt w przyszłości im nie wybaczy – mówi Wróblewski. – Wiem, że są tacy, którzy by najchętniej całe miasta zalali betonem, ale do czego to prowadzi pokazały aglomeracje Azji i Ameryki Południowej. Gdy nie ma silnego wiatru, tam dosłownie nie można oddychać. Brak terenów zielonych sprawia, że nie ma co tego powietrza oczyszczać. W Polsce takich problemów jeszcze nie ma, między innymi dzięki działkowcom. Jeśli zniszczymy ich ogrody, do pracy będziemy jeździć w maseczkach na twarzy, bo smog nie da nam normalnie oddychać – ostrzega.

Choć jedna działka nie przedstawia dużej wartości, to całe ogrody działkowe są dla deweloperów niezwykle łakomym kąskiem. Zazwyczaj znajdują się one w atrakcyjnych okolicach, gdzie ziemia pod inwestycję osiąga astronomiczne ceny. Gdyby miasta mogły sprzedać uprawianą przez działkowców ziemię, zarobiłyby na tej inwestycji miliardy złotych. Tylko w Warszawie ogrody działkowe to 1200 hektarów ziemi. Z nieoficjalnych informacji wynika, że stołeczni urzędnicy chcą te tereny wykorzystać do spłacenia roszczeń osób, które straciły swoje majątki w wyniku dekretu Bieruta. W całej Polsce tereny zajmowane przez rodzinne ogrody to około 44 tys. hektarów.

MZ


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …