Likwidacja sądów rejonowych to koniec powiatów

Minister Jarosław Gowin, chce zlikwidować 79 sądów rejonowych. Ich zniknięcie może poruszyć lawinę, która zmiecie powiaty z mapy administracyjnej kraju. Na naszych oczach rozpoczyna się walka o obraz Polski. Jej wynik rozstrzygnie czy będziemy mieć silne, prężnie rozwijające się społeczności lokalne, czy tylko  kilka miast molochów jak Warszawa czy Poznań otoczonych wymierającymi, powoli tracącymi na znaczeniu miasteczkami i wsiami.

Według Jarosława Gowina proponowana przez niego likwidacja, albo jak woli mówić, reorganizacja sądów rejonowych to tylko kosmetyczny zabieg. Po prostu tabliczki na budynkach sądów z napisem Sąd Rejonowych, zastąpi się nowymi, na których będzie widniał napis Wydział Zamiejscowy. Dzięki temu zabiegowi, budżet państwa ma zaoszczędzić w 2013 roku 600 tys. złotych. Czyli mniej więcej tyle, ile Ministerstwo Sprawiedliwości wydaje na paliwo do służbowych aut i tusz do drukarek.  –  Z punktu widzenia obywatela danego miasta czy powiatu nic się nie zmienia na gorsze – zapewnia Gowin.

Jednak mieszkańcy powiatów, przedstawiciele samorządów oraz środowiska prawnicze biją na alarm. Obawiają się, że przekształcenie sądów rejonowych w wydziały zamiejscowe to tylko początek. Ostatecznie reorganizacja sądów rejonowych doprowadzi do całkowitego ich przeniesienia do większych ośrodków miejskich. Trzeba przyznać, że ich obawy są w pełni uzasadnione. Choć Jarosław Gowin zarzeka się, że to nie prawda, w uzasadnieniu do rozporządzenia znajdują się zapisy, które przeczą zapewnieniom ministra. Jeden z nich mówi, że aby wydział zamiejscowy mógł dobrze funkcjonować, musi zatrudniać minimum pięciu sędziów w wydziale. W sądzie zamiejscowym muszą być przynajmniej dwa wydziały – cywilny i karny. W sumie to 10 sędziów. Obecnie w wielu sądach rejonowych działają trzy, cztery wydziały, a cały sąd zatrudnia ośmiu sędziów. W tym samym uzasadnieniu znalazł się również zapis, że ministerstwo będzie uważnie przyglądało się działaniu wydziałów zamiejscowych. Co stanie się z takimi wydziałami zamiejscowymi w sądach w których orzeka od czterech do dziewięciu sędziach? Czy one również zostaną zreorganizowane, czy raczej zamknięte? Na te pytanie ministerstwo nie udzieliło jasnej odpowiedzi.

Dla przedstawicieli środowiska prawnicze jest oczywiste, co stanie się z małymi sądami rejonowymi. – Zostaną zamknięte, a mieszkańcy z tych miejscowości, będą musieli dojeżdżać nawet kilkadziesiąt kilometrów do swoich sądów – mówi mecenas Wojciech Błaszczyk, szef stowarzyszenia Amici Curiae, które walczy o zachowanie sądów rejonowych.

Solidarność Sądowa o propozycji ministra Gowina mówi wprost – To pomysł człowieka, który kompletnie nie zna się na sądownictwie – mówi mecenas Waldemar Urbanowicz z Solidarności Sądowej. – Małe sądy działają najlepiej i najsprawniej, ich likwidacja to cios w cały wymiar sprawiedliwości. Nie pojmuję jak minister może świadomie niszczyć swój resort. Przecież to uderzy przede wszystkim w zwykłych mieszkańców – dodaje.

Teresa Smarzyńska jest mieszkanką Pułtuska. Jednego z 79 miast, które mają stracić sądy rejonowe. Pomysłem likwidacji sądu jest przerażona. – Gdzie my teraz będziemy jeździć po sprawiedliwość, do Warszawy, Płocka czy Ostrołęki? Wyprawa do każdego z tych miasta to stracony cały dzień. Ja prowadzę własny biznes, za tym idą wymierne straty finansowe. Kto mi za to zwróci pieniądze? Pan, panie minister Gowin? – pyta.

Likwidacja sądów rejonowych może być jedynie początkiem problemów przed jakimi staną zagrożeni planami ministra Gowina mieszkańcy powiatów. Zniknięcie sądów może ruszyć lawinę, która powiaty zdegraduje do roli gmin. – Jak nie będzie sądu, to po co w powiecie prokuratura? Jak nie będzie prokuratury, to po co komenda powiatowa policji? Za tym tokiem myślenia można iść dalej. Już teraz z wielu powiatów znikają Powiatowe Stacje Sanitarno – Epidemiologiczne. Nie wiem czy jest to akcja przez kogoś koordynowana, ale obserwujemy, że instytucje państwowe wycofują się z powiatów. Jeśli ten czarny scenariusz się spełni, to w końcu ktoś zapyta, a po co wam powiat? Przecież możecie być gminą – mówi mecenas Błaszczyk.

Eksperci zwracają też uwagę, że brak instytucji państwowych szczebla powiatowego, sprawi, że młodzi wykształceni ludzie nie będą wracać do swoich rodzinnych miejscowości. Brak perspektyw pracy  zmusi ich do pozostanie to dużych ośrodkach miejskich. – To będzie społeczna katastrofa miejscowości powiatowych – mówi dr Rafał Pomaski, socjolog miasta. – Sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, notariusze i  urzędnicy to elita mniejszych miejscowości. To oni nadają ton społeczny i kulturalny całej okolicy. Jeśli stracą możliwość pracy w swojej rodzinnej miejscowości, będą musieli się przenieść do większych ośrodków. Miasta powiatowe, które obecnie pięknieją na naszych oczach, zaczną popadać w ruinę. Proszę zobaczyć, co się dzieje w małych miastach byłych wschodnich Niemiec. Tam ten ponury scenariusz już się zrealizował. Nie możemy dopuścić, aby ten sam los spotkał miasta powiatowe w Polsce – dodaje.

Wiele osób i instytucji nie chce, aby tak się stało. Stowarzyszenie Amici Curiae (Przyjaciele Sądów) rozpoczyna akcję zbierania podpisów pod projektem ustawy przekazującym kompetencję tworzenia i znoszenia sądów w Polsce w ręce sejmu. Dzięki temu to większość parlamentarna, a nie jeden minister, decydowałaby o kształcie polskiej władzy sądowniczej.

W obronę sądów bardzo mocno włączyło się również Polskie Stronnictwo Ludowe. Pierwotnie minister Gowin chciał zlikwidować 120 sądów rejonowych. Jednak w wyniku twardej postawy Ludowców zmniejszył to liczbę do 79. To dla PSL i ta za dużo.  – Uważamy, że działania Ministerstwa sprawiedliwości są nie tylko wbrew interesowi społecznemu, ale również niezgodne z konstytucją – mówi Krzysztof Kosiński, rzecznik PSL. – Podważają zasadę równości dostępu do sądów wszystkich obywateli. Dlatego rozporządzenie pana ministra Gowina zaskarżyliśmy do Trybunału Konstytucyjnego – dodaje.

Niestety Jarosław Gowin zapowiedział, że nie będzie czekał na werdykt Trybunału i zamierza na dniach podpisać rozporządzenie. Miałoby ono wejść w życie od stycznia 2013 roku.

Marcin Zieliński


Zamów prenumeratę: zielonysztandar.com.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej tygodnika Zielony Sztandar lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Nieznana historia największego protestu przeciwko komunistom w Płocku

    Niewiele osób pamięta dziś, że Płock stał się areną jednego z największych sprzeciwów wobec komunistycznego terroru i represji powojennych. Był …

  • Czas Witosa

    To były upalne sierpniowe dni 1920 roku. W powietrzu czuć było atmosferę strachu i przeświadczenia co do zbliżającego się wkrótce …

  • Opinogóra stawia na PSL

    Piotr Czyżyk popierany przez Polskie Stronnictwo Ludowe został nowym wójtem gminy Opinogóra. Pokonał w drugiej turze Annę Koral z PiS. …